Bosse, czwarty zawodnik ubiegłorocznych igrzysk w Rio de Janeiro, początkowo trzymał się z tyłu stawki. Francuz do ataku przystąpił przed ostatnim wirażem i błyskawicznie zaczął wyprzedzać rywali. Nieco później przyspieszył Kszczot, który z ostatniej pozycji przesunął się na drugą. Od zwycięzcy był wolniejszy o 0,28 s.

 

"Czułem się jak mały chłopiec, który bardzo chciał dostać swoją wymarzoną zabawkę. Nie miałem nic do stracenia i zaatakowałem. Kiedy ich minąłem pomyślałem sobie, że muszą być wściekli. Spodobało mi się to uczucie, byłem jak wojownik" - powiedział Bosse agencji AFP.

 

Po wyścigu wielkiej radości jednak nie okazywał.

 

"Musiałem się uszczypnąć, bo to do mnie nie docierało. Poza tym wyścig na 800 m to nie to samo co sprint. Nie byłem w stanie świętować jak Usain Bolt. Przeszedłem 200 m i zwymiotowałem" - przyznał.

 

To największy sukces w karierze 25-latka z Nantes. Dwa lata temu w Pekinie, kiedy Kszczot również wywalczył srebrny medal, był piąty.