Kamil Semeniuk: Powołanie na igrzyska było dla mnie szczęśliwe, a zarazem przykre

Inne
Kamil Semeniuk: Powołanie na igrzyska było dla mnie szczęśliwe, a zarazem przykre
fot. Cyfrasport
Kamil Semeniuk będzie w Tokio, więc nie będzie mógł uczestniczyć w ślubie brata.

Kamil Semeniuk przebojem wdarł się do ścisłej dwunastki na igrzyska olimpijskie w Tokio. 25-letni przyjmujący przyznał, że informacja o powołaniu była dla niego zarówno bardzo szczęśliwa, jak i trochę przykra. W trakcie turnieju olimpijskiego odbędzie się bowiem ślub brata siatkarza.

Marta Ćwiertniewicz: Zwycięstwo w Lidze Mistrzów, powołanie na igrzyska olimpijskie do najlepszej reprezentacji świata. Można powiedzieć, że Kamil Semeniuk jest wygranym tego sezonu?

 

Kamil Semeniuk: Nie chciałbym tak mówić, ale myślę, że rzeczywiście mogę zaliczyć ten sezon do bardzo udanych. Do tej pory jedyne, czego nie udało się osiągnąć, to mistrzostwo Polski z Grupą Azoty (ZAKSA - przyp. red.), aczkolwiek po przegranym finale PlusLigi, przyszła wygrana w Lidze Mistrzów. Myślę, że to srebro też nie jest złym wynikiem. Póki co ten sezon jest naprawdę bardzo udany, więc mam nadzieję, że ten pierwszy rok w reprezentacji nie będzie ostatnim.

 

Co czuje Pan przed pierwszymi igrzyskami olimpijskimi, bo to przecież impreza, na którą każdy sportowiec czeka od dziecka?

 

Na pewno tak, każdy sportowiec chce pojechać na igrzyska. To największa impreza na świecie, na której spotykają się wszyscy najlepsi sportowcy na świecie. Jestem bardzo podekscytowany, że jadę, bardzo szczęśliwy, że dostałem szansę i znalazłem się w tym wąskim gronie. W Tokio nie będzie kibiców, więc będzie trochę inaczej, ale my siatkarze po Lidze Narodów wiemy, z czym to się je. Potrafimy sami stworzyć sobie atmosferę, aczkolwiek widowiska bez kibiców są trochę smutne.

 

Podpytywał Pan bardziej doświadczonych kolegów, jak to wszystko wygląda?

 

Chłopaki opowiadali, jak to bywało na poprzednich igrzyskach, ale teraz jedziemy do Tokio. Japonia to bardzo rozwinięty kraj, więc myślę, że przygotowania pod względem infrastruktury i drobnych szczegółów, będą na najwyższym poziomie. Nie musimy się martwić, jak to będzie wyglądało, tylko możemy zająć się tym, po co tam jedziemy a jedziemy po medal.

 

Co najbardziej Pana ekscytuje, a przed czym ma Pan największe obawy?

 

Obaw chyba nie ma, a ekscytuje mnie sama podróż, bo nigdy wcześniej nie leciałem do Japonii. Dzień po dniu będę widział, jak to wygląda i czerpał radość z tego, że jestem na igrzyskach olimpijskich.

 

ZOBACZ TAKŻE: Wilfredo Leon przed pierwszymi igrzyskami olimpijskimi w karierze: Interesuje mnie tylko...

 

Reprezentacja Polski to drużyna, na której zawsze ciąży ogromna presja, bo jest faworytem do zwycięstwa. Czuje Pan tę presję i jak sobie Pan z nią radzi?

 

Jeden z naszych fizjoterapeutów powiedział, że presja to przywilej. My chcemy zdobyć złoty medal, ale każdy krążek będzie sukcesem. Mamy do przeskoczenia barierę ćwierćfinału i do niego się przygotowujemy. Wiemy, że możemy grać o wczesnej porze, dlatego już w Spale trenowaliśmy o wczesnych godzinach, żeby być w stu procentach przygotowani na każdy wariant. Bądźmy pozytywnie nastawieni, że wszystko pójdzie po naszej myśli. Na mnie osobiście ciąży presja, że dołączyłem do drużyny mistrzów świata. Są tam wspaniałe nazwiska, więc umiejętnościami nie mogę odstępować od grupy, bo mogę z niej wypaść.

 

Co Pan czuł, gdy dowiedział się, że leci na igrzyska?

 

Po sezonie klubowym czekałem na informację, czy uda się znaleźć w grupie jadącej na zgrupowanie do Spały przed Ligą Narodów. To był pierwszy cel. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc po zgrupowaniu chciałem znaleźć się w gronie szczęśliwców, którzy pojadą na Ligę Narodów. Jestem bardzo szczęśliwy, że tam byłem i zdobyliśmy medal. Po maratonie w Rimini udało się wywalczyć miejsce w ścisłej dwunastce do Tokio. Jestem z siebie bardzo zadowolony, że ciężką pracą udało się wywalczyć to miejsce i że trener dostrzegł moje umiejętności.

 

Czy trener Vital Heynen przedstawił Panu już rolę w zespole? Niby mamy grupę pewniaków, lecz nasz selekcjoner lubi udowadniać, że nikt nie powinien się nim czuć.

 

I tak powinno być. Każdy powinien dawać z siebie maksimum w każdym momencie. Mamy swoich pewniaków, ale każdy z nas liczy na swój moment, w którym wejdzie na boisko i zagra dla naszego kraju na igrzyskach olimpijskich.

 

Śledzi Pan to, co dzieje się w mediach społecznościowych?

 

Nie miałem okazji patrzeć, co tam się dzieje. W trakcie sezonu rzeczywiście pojawiał się natłok informacji, że to był wspaniały, wygrany przez Kamila Semeniuka sezon. Staram się jednak odcinać od tego, żeby sodówka nie wpadła mi do głowy.

 

ZOBACZ TAKŻE: Fabian Drzyzga: Gdybyśmy zdobywając brąz lub srebro powiedzieli, że turniej był nieudany, bylibyśmy idiotami

 

Przejdźmy do kwestii sportowych na tych igrzyskach. Rozpoczynacie od meczu z Iranem, z którym mierzyliście się już podczas Ligi Narodów, lecz trudno oczekiwać, by zagrali z Wami w Tokio takim samym składem, bo w Rimini wyszli składem rezerwowym. Czego spodziewacie się po tym zespole?

 

Wiemy, że z drużyną Iranu gra się ciężko, ale szczególnie na ich terenie. Tym razem zmierzymy się na neutralnym gruncie, bez kibiców. W Rimini nie poznaliśmy pierwszej szóstki Iranu, ale myślę, że grając swoje, wygramy ten mecz.

 

Wasza obecność w ćwierćfinale jest raczej oczywista. Spotkacie się tam z jedną z czterech potęg, czyli Brazylią, Stanami Zjednoczonymi, Rosją lub Francją. Która z tych drużyn byłaby najłatwiejszą przeszkodą w drodze do półfinału?

 

Ciężkie pytanie, aczkolwiek patrząc na turniej w Rimini, przegraliśmy z Francją, z którą niewygodnie się gra. Z reprezentacją Brazylii też przegraliśmy w finale. Myślę, że niezależnie od tego, z kim się zmierzymy, będzie ciężko, ale będziemy walczyć do upadłego.

 

Wielu sportowców przed ważnymi wydarzeniami stosuje wizualizację, a czy Panu zdarza się wyobrażać, co może się wydarzyć w konkretnym spotkaniu lub z kim chciałby Pan zagrać w finale igrzysk olimpijskich?

 

Aż tak daleko nie wybiegam, nie wizualizuję, co będzie za jakiś czas. Żyjmy tym, co jest teraz i każdym spotkaniem przed nami. Przyjdzie finał, to zobaczymy, jaki będzie rywal i będziemy się z nim bić.

 

Będę jednak drążyć temat finału. Na pewno będąc dzieckiem, wyobrażał Pan sobie siebie w finale imprezy czterolecia. Kto stał wtedy po drugiej stronie siatki?

 

Chciałbym się jeszcze raz spotkać z Brazylią i odegrać za finał Ligi Narodów. Ta drużyna praktycznie na każdych igrzyskach jest w finale, więc spotkać się tam z nimi i zdobyć olimpijskie złoto będzie czymś pięknym.

 

ZOBACZ TAKŻE: Tokio 2020: Terminarz turnieju siatkarzy. Kiedy grają Polacy?

 

Rok czy dwa lata temu pewnie nie spodziewałby się Pan, że będzie tu, gdzie jest. Jaki jest cel minimum na igrzyska? To medal?

 

Minimum to brązowy, a maksimum to złoty medal, ale spokojnie. Bywały różne nieprzewidziane potknięcia na poprzednich igrzyskach, komplikowała się droga do półfinału. Starajmy się koncentrować na każdym rywalu i grajmy każdy mecz po kolei. Wierzę, że znajdziemy się w półfinale i będziemy walczyć o medal.

 

Przez igrzyska olimpijskie ominie Pana bardzo ważne wydarzenie. Opowie Pan nam o tym?

 

Tak się złożyło, że w tym roku mój brat bierze ślub, więc wiadomość, że udało się wywalczyć bilet do Tokio, była szczęśliwa, a z drugiej strony trochę przykra. Nie będzie mnie na ślubie i weselu, ale myślę, że dzięki technologii, telefonom uda się połączyć i choć przez chwilę być na sali i zobaczyć rodzinę, a przede wszystkim brata.

 

Dla debiutanta wioska olimpijska może być czymś, co robi wrażenie. Na każdym kroku można spotkać gwiazdy światowego sportu. Kogo Pan chciałby zobaczyć w Tokio?

 

Jakiegoś jednego wybranego nie, ale wszystkich tych, których obserwuję w telewizji. Zobaczyć Djokovica, Federera czy Nadala, byłoby czymś fajnym, ale będziemy musieli koncentrować się na tym, na czym najbardziej nam zależy, czyli na medalu. Na pewno będzie czymś niecodziennym, spotkać na stołówce człowieka znanego w świecie sportu.

 

Cała rozmowa z Kamilem Semeniukiem w załączonym materiale wideo.

 

Marta Ćwiertniewicz, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie