Krzysztof Zimnoch, jako pięściarz, się zmienia. Czy ważniejsza jest dla was taśma z walki, którą przegrał (z Mike Mollo) czy te ostatnie w których wygrywał?

Tony Grygelko: Ron Lyke, trener Joey’a ogląda je wszystkie, wybierając fragmenty tego, co się Abellowi może przydać 9 września. Ron lubi być ringowym strategiem. Przyglądać się temu, jak zmienia się styl walki, co przeciwnik lubi robić w pierwszych rundach, jak później zmienia się jego boks. Przygotuje Abella doskonale, wiedząc o tym, jakie znaczenie ma walka dla Zimnocha. I dla nas.   

Jesteś znany w środowisku pięściarskim jako człowiek czasami aż do bólu szczery. Jak trzeba coś powiedzieć, to nie bawisz się w polityczną poprawność. Doszły do Ciebie informacje, że Joey ma być dla Zimnocha przygrywką do „czegoś większego”?

 

Lubię media społecznościowe. Można się z nich wiele dowiedzieć. Abell kontra Zimnoch to klasyczna walka 50 na 50, gdzie obaj pięściarze mają równe szanse. Ale ani dla Polaka ani dla Joey’a, nie jest to spełnienie wszystkich  marzeń, więc jest normalne, że każdy myśli o czymś większym. Także my –  walka  Artur Szpilka kontra Joey Abell będzie przedmiotem rozmów z jego promotorami. A może już te rozmowy były? (śmiech). John Nofire, który był bez porażki, miał 19 zwycięstw, 15 nokautów, kiedy Abell trzy razy miał go na deskach i znokautował na gali Premier Boxing Champions, sparował między innymi ze Szpilką w Teksasie. I nie pomogło. Zwycięzca pojedynku w Radomiu będzie miał w czym wybierać. O tym jestem przekonany nie tylko dlatego, że mamy znakomite kontakty w Anglii. I, że będziemy mieli takie same w Polsce po 9 września.

Abell, podobnie jak Artur pięściarz leworęczny, wybrany dla Zimnocha na przetarcie pod kątem głośnej na polskie warunki, potencjalnej walki ze Szpilką?

Pewnie tak, ale ja nie widzę – poza pozycją pięściarską – porównań Artura z Abellem. Joey bije znacznie, znacznie mocniej. Moim zdaniem, zdaniem jego sparingpartnerów, Abell jest w dziesiątce najmocniej bijących ciężkich na świecie. Może nawet wyżej? Dam Szpilce przewagę w pracy nóg, uderzaniu z różnych pozycji, ale mój pięściarz ma ”szybsze” ręce. Siła plus szybkość zadawanych ciosów – trudno się przed tym bronić. Co jest u niego niedoceniane, to fakt, jak wybitnym jest atletą. Pojęcie „atleta” w ringu zwykle kojarzy się z zawodnikami czarnoskórymi, ale Joey to wyjątek. Łomaczenko pokazuje w każdej walce, jak ważna jest sprawność fizyczna, to specjalne „coś”, co mają atleci. Dobrze przygotowany, mający czas na obóz treningowy Abell, udowodni to na polskim ringu.