Brazylijczyk odgrażał się przed galą, że znajdzie drogą do znokautowania bardziej doświadczonego przeciwnika. Podstawy miał, bo przecież z ośmiu zwycięstw aż siedem odniósł już w pierwszej rundzie. Nie wszystko jednak poszło po jego myśli, gdyż z kimś takim jak Taisumov jeszcze się nie mierzył. Rosjanin wracał po 18-stu miesiącach przerwy, lecz nie przeszkodziło mu to w odniesieniu kolejnego wielkiego zwycięstwa.

Swoje cztery ostatnie walki Taisumov kończył nokautami i w Rotterdamie zrobił to samo. Silva od początku starał się wywierać presję i chyba poczuł się zbyt pewnie, kiedy zepchnął rywala do siatki. Wtedy to nie zauważył kapitalnej kontry z prawej ręki. Rosjanin trafił idealnie, a Brazylijczyk padł na deski. Sędzia od razu przerwał walkę.

Siłę ciosów Taisumova odczuli w przeszłości m.in. Borys Mańkowski (19-6-1, 3 KO, 7 SUB) oraz Marcin Bandel (17-5, 1 KO, 16 SUB).