Kanepi, która do głównej drabinki dostała się z kwalifikacji, w poniedziałek pokonała 38. na liście WTA Rosjankę Darię Kasatkinę 6:4, 6:4.

 

Estonka po raz szósty w karierze znalazła się w najlepszej "ósemce" wielkoszlemowych zmagań. Poprzednio udało jej się to w 2013 roku w Wimbledonie, a w Nowym Jorku wcześniej dokonała tego raz - siedem lat temu.

 

32-letnia zawodniczka w przeszłości była 15. rakietą świata. Drastyczny spadek w rankingu to skutek tego, że w dwóch poprzednich sezonach mało grała ze względu na problemy zdrowotne. Zmagała się m.in. z mononukleozą i miała kłopoty ze stopami. W tym roku pierwszy turniej rozegrała pod koniec czerwca. Jej poprzednim wielkoszlemowym występem był US Open 2015.

 

W eliminacjach tegorocznej edycji wystąpiła dzięki skorzystaniu z "zamrożonego rankingu". Jest pierwszą od 36 lat kwalifikantką w "ósemce" nowojorskiej imprezy. Poprzednią była Barbara Gerken. Amerykanka jest jedną z pięciu w ogóle niesklasyfikowanych na liście WTA tenisistek, które dotarły na Flushing Meadows do ćwierćfinału. W tym gronie jest też m.in. triumfatorka z 2009 roku Belgijka Kim Clijsters.

 

Nigdy w tej fazie US Open nie wystąpiła zaś zawodniczka tak nisko sklasyfikowana, jak Kanepi.

 

"Ciężko uwierzyć, że tu jestem, pamiętając o tym, gdzie byłam kilka miesięcy temu" - podkreśliła Estonka.

 

O pierwszy w karierze wielkoszlemowy półfinał zagra z rozstawioną z "czwórką" Ukrainką Jeliną Switoliną lub Amerykanką Madison Keys (15.).