Kielecki beniaminek cały czas płaci frycowe. W sześciu spotkaniach tego sezonu Korona nie zdobyła nawet jednego punktu. Na usprawiedliwienie należy jednak dodać, że rywalkami podopiecznych Popowicza były głównie czołowe drużyny poprzedniego sezonu.

 

„Mamy bardzo młody zespół. Te pierwsze spotkania pozwoliły nam nabrać doświadczenia. Każdy mecz, zwłaszcza ten przegrany, czegoś uczy. Kilka pojedynków przegrałyśmy w samych końcówkach, ale kiedyś ta zła passa się skończy” – powiedziała rozgrywająca kieleckiej ekipy Dominika Więckowska.

 

O pierwsze punkty będzie jednak w sobotni wieczór niezwykle trudno, mimo że Korona zagra we własnej hali. Do stolicy regionu świętokrzyskiego przyjedzie bowiem trzeci zespół poprzedniego sezonu – KRAM Start Elbląg. Obie drużyny zmierzyły się ze sobą dwukrotnie podczas okresu przygotowawczego. Pierwsze spotkanie kielczanki przegrały 21:30, by w rewanżu pokonać rywalki 27:26.

 

„To bardzo mocna drużyna, ale te mecze pokazały, że można z nią wygrać. Oczywiście to rywalki są faworytkami, ale prawie w każdym z poprzednich spotkań potrafiliśmy nawiązać walkę. Liczę, że tak samo będzie teraz, na dodatek zagramy przed własną publicznością. Rywala mamy trudnego, ale powalczymy o pierwsze punkty, może nawet o zwycięstwo” – zapowiedział Popowicz.

 

„Mecze sparingowe pozwoliły nam trochę poznać ten zespół. Wiemy jak poszczególne zawodniczki poruszają się na parkiecie. Wiadomo, że gry kontrolne to nie to samo co liga, ale bez walki tego pojedynku nie oddamy. Start jest na pewno faworytem, ale chcemy sprawić niespodziankę” – zapewniła Więckowska.

 

Korona w starciu z zespołem z Elbląga zagra bez kontuzjowanej ukraińskiej skrzydłowej Olesii Parandii. Zabraknie także Kornelii Czubaj, która musi poddać się operacji barku i do gry wróci najwcześniej za cztery miesiące.

 

Sobotnie spotkanie Korony Handball z KRAM Start Elbląg rozpocznie się w Kielcach o godzinie 19.00.