Maciej Janowski wyleciał z Wrocławia po godz. 13. W Warszawie przesiądzie się do samolotu do Dubaju.

 

"Tam spotkam się z innymi zawodnikami i mechanikami, którzy lecą z Londynu" - powiedział zawodnik Sparty Wrocław na krótkim filmie zamieszczonym w mediach społecznościowych.

 

O drugiej w nocy wyleciał natomiast Patryk Dudek wraz ze swoim zespołem. Po przesiadkach w Berlinie i Londynie spotka się z Janowskim w Dubaju.

 

"Nie zmieniamy taktyki. Lecimy do Australii, aby zachować swoje cele, które założyliśmy przed sezonem. Zrealizowaliśmy je z bardzo wysoką nadwyżką. Chcę zaliczyć fajne zawody i stanąć na podium. Kończę sezon z nadzieję, że wrócę zdrowy z koalą, kangurem i leniwcem" - zażartował Dudek w wywiadzie zamieszczonym na oficjalnej stronie Falubazu Zielona Góra.

 

Bliski zapewnienia sobie mistrzostwa świata jest Jason Doyle. Australijczyk prowadzi w klasyfikacji generalnej ze 142 punktami. Dudek (128 pkt) zapewnił, że nie podda się w pościgu za liderem. Musi jednak uważać na Brytyjczyka Taia Woffindena (115 pkt). Tuż za podium ze 113 punktami jest Janowski.

 

"Przy założeniu, że Woffinden zdobędzie 21 punktów, muszę zainkasować dziewięć, aby utrzymać drugie miejsce. Jednak zawsze +goni się króliczka+, więc Doyle jest ściganym przez całą grupę i ta gonitwa zakończy się dopiero po zawodach. Jeżeli w trakcie turnieju w Melbourne Doyle zapewni sobie końcowy triumf, to ja będę uciekał przed resztą zawodników" - przyznał Dudek.

 

W turnieju wystąpią dwaj pozostali Polacy: szósty w klasyfikacji Bartosz Zmarzlik (108 pkt) i 11. Piotr Pawlicki (79 pkt).

 

Do Melbourne zawodnicy mają przybyć w środę o godz. 22 czasu lokalnego (13 czasu polskiego). Do Polski wrócą 1 listopada. Natomiast sprzęt wyleciał do Melbourne już w poprzedni wtorek.

 

W piątek zaplanowany jest oficjalny trening, a dzień później o godz. 10.00 polskiego czasu rozpocznie się ostatnia w tym sezonie żużlowa Grand Prix.