Justyna Kostyra: Jaki będzie największy prezent dla kibiców KSW?

Martin Lewandowski: Mamy ich kilka. Bedzie dziewięć walk, jesteśmy federacją, która organizuje przede wszystkim gale MMA i walki MMA, więc tych 9. pojedynków, to będzie na pewno to, na co ja liczę, że nie tylko moi znajomi, ale też i szersza publika będzie oglądać. Patrząc po dynamice sprzedaży biletów, widzę, że rzeczywiście jest duże zainteresowanie. Na pewno, tym co najbardziej będzie interesowało klienta czy kibica polskiego, to będą polscy zawodnicy Borys Mańkowski, Artur Sowiński, Tomasz Oświeciński i oczywiście Popek. Liczę też, że zagraniczni zawodnicy czyli Dricus i Kleber Koike, również są na tyle zawodnikami znanymi, łącznie z Fernando, że też w jakimś stopniu podkręcą zainteresowanie też wśród samych polskich kibiców.

Duże zainteresowanie wzbudza kolejna walka Damiana Janikowskiego, taki dużo większy sprawdzian można powiedzieć niż to pierwsze stracie na stadionie PGE Narodowym. Jak Pan sądzi co się tutaj wydarzy?

No ja mam wrażenie, że to będzie naprawdę pierwsze starcie i prawdziwy sprawdzian dla Damiana. Kompletnie innej klasy zawodnik, no tak naprawdę też w komunikacji przebijemy taką informację, że to jest najmniej doświadczony zawodnik, czyli oczywiście Damian, z najbardziej doświadczonym zawodnikiem, jakim jest Antek - dwukrotny mistrz KSW, więc będzie miał naprawę ciężki orzech do zgryzienia, ale pamiętajmy, że ten medal olimpijski, który Damian ma we krwi, też nie pójdzie gdzieś tam na marne.

No i mamy debiutanta Oświecińskiego, którego rywalem będzie Popek Monster. To tak zwany "freak fightem". Pana denerwuje jak kibice tak mówią?

Nie, w ogóle, od początku nasza strategia, jakby promowania gal MMA, poza tym, że rozwijała czysto sportowe pojedynki, to też sięgamy po postacie znane z innych dziedzin, nie tylko sportu, ale ogólnie pojętej rozrywki czy też innych dziedzin życia, więc tutaj rzeczywiście jest taka walka. Popek już ma znaczenie większe doświadczenie w MMA, ma tych kilka pojedynków wygranych, Tomek z kolei bardzo duże, silne przygotowanie z judo. Patrząc nawet po mediach socjalnych widzę, że Tomek znacznie bardziej przykłada się do tego swojego debiutu i mogę powiedzieć jeszcze, że rzeczywiście ambitnie chodzi dwa razy dziennie na trening, więc jest bardzo mocno zmotywowany do tej walki, więc nie będzie lipy.

 

Całość rozmowy z Martinem Lewandowskim w załączonym materiale.