Sam zainteresowany razem ze swoim asystentem niedawno miał okazję wybrać się na staż do angielskiego Queens Park Rangers, aby jeszcze przed świętami zobaczyć funkcjonowanie klubu występującego w Championship. - Staraliśmy się ten czas wykorzystać na swój rozwój. Często tak robimy, kiedy jest kilka dni wolnego. Wówczas jest okazja zobaczyć jak pracują inni i wzbogacić swój warsztat – przyznaje Papszun.

 

Raków do wiosennych zmagań w Nice 1 lidze przystąpi z wysokiego trzeciego miejsca w tabeli. W tym roku częstochowianie jako beniaminek szybko odnaleźli się na pierwszoligowym froncie. - Wierzyłem w ten zespół, w swoją pracę oraz pracę wszystkich ludzi, którzy na ten wynik pracują. Sami nie wiedzieliśmy przed ligą na co ten zespół stać i co możemy w tej lidze osiągnąć. Początki nie były łatwe, ale z meczu na mecz, nawet po tych porażkach, czuliśmy, że to nie jest poza naszym zasięgiem, a wręcz przeciwnie. Byliśmy rozgoryczeni i wkurzeni tym, że te punkty nam uciekają, a spokojnie moglibyśmy je sobie dopisywać. Oczywiście skorygowaliśmy kilka elementów, poprawiliśmy naszą grę w kilku fazach i to się przełożyło na punkty. Te korekty nastąpiły także w składzie, bo łatwo zauważyć, że w tym momencie inni zawodnicy weszli do niego. To też się sprawdziło i kwintesencją są te trzydzieści dwa punkty i trzecie miejsce w tabeli, z czego na pewno jesteśmy zadowoleni, ale to już za nami – mówi Papszun w rozmowie z Radio FON. - Z pewnością to był fantastyczny rok, bo najpierw wygranie drugiej ligi, a teraz ta trzecia pozycja po pierwszej rundzie. Apetyty wzrosły, bo wiadomo jakie cele były przed sezonem, a w tym momencie się weryfikują. Zobaczymy co przyniesie wiosna. Na razie myślimy o tym, żeby pozyskać nowych zawodników, bo kilku od nas odejdzie. Później będziemy chcieli przygotować się jak najlepiej do rundy wiosennej, bo w każdym meczu będzie trzeba walczyć i dać z siebie jeszcze więcej. W tej lidze jesteśmy już rozpoznawalni i na pewno nikt nas nie zlekceważy – podkreśla.

 

Do zespołu Rakowa w przerwie zimowej dołączył m.in. Mateusz Zachara, który jako wychowanek klubu z ul. Limanowskiego wraca na stare śmieci po wielu latach spędzonych na boiskach ekstraklasy oraz ligi chińskiej. - Oczywiście pozyskanie Mateusza jest dużym transferem jak na pierwszą ligę. Nie oszukujmy się, że to jest zawodnik ekstraklasowy, jeszcze niedawno reprezentant Polski. Dodatkowo nie jest to wiekowy piłkarz, a wręcz przeciwnie, bo uważam, że najlepsze lata ma jeszcze przed sobą. Udało nam się z nim dojść do porozumienia, on też jest w pełni optymizmu. Po pierwszych treningach widzę, że podchodzi do pracy tutaj z dużą wiarą i motywacją. To dobrze rokuje na przyszłość, rzecz jasna boisko wszystko zweryfikuje, ale myślę, że to był bardzo rozsądny transfer i mam nadzieję, że będzie korzystny dla obu stron – twierdzi opiekun RKS-u.

 

Pozyskanie Zachary to nie wszystko, bowiem czerwono-niebiescy mają jeszcze na oku kilku innych piłkarzy. - W tej chwili odchodzi od nas czterech, pięciu zawodników i prawdopodobnie taka sama liczba nas zasili. To będzie się bilansowało. Być może pozyskamy dodatkowo jeszcze jednego piłkarza, bo trzeba pamiętać, że Lukas Duriska wraca po ciężkiej kontuzji i nie wiadomo, czy będzie gotowy do gry w najbliższej rundzie – wyjaśnia Papszun.

 

Raków niedługo wybierze się na obóz przygotowawczy, który odbędzie się w Turcji. Do tej pory częstochowski klub zawsze szlifował formę w kraju, toteż zagraniczny wyjazd jest czymś nowym dla beniaminka. - To powoli staje się standardem. Te warunki w Polsce są jakie są i często utrudniają pracę. Niekiedy duże opady deszczu i wysokie mrozy dezorganizują pracę i w takich warunkach nie można nic zrobić. Z tego co wiem to prawie wszyscy wyjeżdżają, co pokazuje, że ta liga staje się coraz bogatsza. To jest wyprawa na pewno dość kosztowna, ale te polskie standardy także są wysokie i ceny poszły w górę. Czasami lepiej coś dołożyć i wyjechać, mając pewność, że uda się zrealizować założenia tak jakby się chciało – przekonuje trener Rakowa.

 

Sztab szkoleniowy Rakowa nie próżnuje. W klubie nie ma mowy o jakichkolwiek wakacjach. - Już jestem po urlopie i trzeba się zabrać do pracy. Jesteśmy na etapie przygotowania się do okresu przygotowawczego, co wymaga pracy teoretycznej. To także etap transferów, co jest bardzo ważne, bo nie chcemy popełnić dużych błędów i chcemy, aby te transfery były skuteczne i dlatego pragniemy się do tego przyłożyć – mówi Papszun, który zdradza co można życzyć jemu oraz zawodnikom na zbliżający się 2018 rok. - Przychylności środowiska i na pewno wiary, że mimo przeszkód będziemy dawać radę – kończy swoją wypowiedź.