W ostatnich czasach zjawisko esportu zostało dostrzeżone przez środki masowego przekazu, w związku z czym coraz śmielej poszerza swoje wpływy i rozwija się w dynamicznym tempie. Wiele osób zadaje sobie pytanie czy w przyszłości elektroniczna rozgrywka zdoła zepchnąć z piedestału sporty tradycyjne, takie jak piłka nożna czy siatkówka. Swoją opinię na ten temat wygłosił Romero, twórca kultowych gier, które w latach 90. zrewolucjonizowały sposób tworzenia FPS-ów (First Person Shooterów), czyli po prostu strzelanek.

 

Na powyższym zdjęciu kultowa gra Wolfenstein 3D z 1992 roku.


Współzałożyciel studia id Software, które w latach 90. wyprodukowało m.in. takie tytuły jak Wolfenstein 3D, Doom oraz Quake, zauważył, że w przeszłości największym problemem dla rozwoju esportu były trudności ze znalezieniem sponsora, który byłby skłonny inwestować w jedną produkcję przez dłuższy czas. Sytuacji nie poprawiał również fakt, że na rynku pojawiały się coraz to nowe technologie i gracze byli skazani na ciągłe zmiany sprzętu oraz w rezultacie skakanie między produkcjami. Niemożliwe było więc stworzenie jednej gry, która przez co najmniej kilka lat trwałaby na szczycie popularności wśród gier komputerowych, oferujących w dodatku rozgrywkę sieciową.

Teraz jest już jednak inaczej. Na rynku wykrystalizowały się główne platformy, których kupno umożliwia granie w popularne tytuły przez wiele lat, a do tego swoje zainteresowanie wykazują sponsorzy, inwestujący w elektroniczną rozrywkę konkretne pieniądze. Romero porównał tę sytuację do piłki nożnej, której podstawowe zasady nie zmieniają się od lat. Co więcej jego zdaniem esport prześcignie w przyszłości sport tradycyjny, a kluczem do sukcesu będzie dostępność wirtualnej rozrywki.

- Uważam, że esport jest super, zyskuje coraz więcej widzów i jestem pewien, że w pewnym momencie prześcignie tradycyjne dyscypliny. Jego atutem jest dostępność - kibic esportu może w każdym momencie obserwować w internecie rozgrywki na najwyższym poziomie, często z perspektywy pierwszej osoby - powiedział.