Grzegorz Michalewski: Operacja mistrzostwa Europy 2018 w futsalu rozpocznie się lada chwila. Waszymi pierwszymi rywalami będą Rosjanie, czyli aktualni wicemistrzowie świata oraz wicemistrzowie Europy. Nie da się więc ukryć, że jest to drużyna z najwyższej półki...

Sebastian Wojciechowski: Na pewno będzie to bardzo ciężki mecz, ale jeżeli już awansowaliśmy na te mistrzostwa Europy, to nie pojedziemy tam jako chłopcy do bicia i damy z siebie wszystko. Postaramy się uzyskać jak najlepszy wynik i mam nadzieję, że się nam to uda.

Rosja i Kazachstan to drużyny, które w swoich składach będą miały zawodników pochodzących z Brazylii. Będzie to ich atutem. Z Kazachami graliśmy w 2016 roku w barażach o awans na mistrzostwa świata. Wówczas w Szczecinie padł remis 1:1, ale w rewanżu przegraliśmy już 0:7. Co zrobić, aby tym razem wynik był bardziej korzystny?

Myślę, że kwestia przygotowania taktycznego do meczu leży wyłącznie w gestii trenera i na pewno po przeanalizowaniu przeciwnika uda mu się odnaleźć przyczyny tamtej porażki. My ze swojej strony możemy obiecać, że damy z siebie wszystko i udowodnimy, że tamta porażka była wypadkiem przy pracy, a my potrafimy grać w tę "piłkę zwaną futsalem".

W Koszalinie, w drugim meczu z Węgrami to ty dałeś sygnał do ataku i pokazałeś, że jesteśmy w stanie wyłączyć z gry Zoltana Drótha i pokonać "Bratanków". Jakie masz wspomnienia odnośnie tego spotkania?

Trener dał mi szansę, mówiąc przy tym, że jeżeli nie strzelimy szybko bramki, to będzie musiał wycofać bramkarza. Obiecałem, że coś strzelę i jakoś się udało. Dlatego jestem teraz tu, gdzie jestem.

Jaką widzisz dla siebie rolę na zbliżającej się imprezie? Dżokera od zadań specjalnych, który wchodzi i ma wykonać określone zadanie?

Do Euro zostalo jeszcze kilka dni, więc poczekajmy. Wydaje mi się, że po kilku rozmowach z trenerem stało się dla mnie jasne, że będę funkcjonował w reprezentacji właśnie w roli dżokera. Jestem już do niej przyzwyczajony i staram się wykonywać swoje obowiązki w stu procentach.

Cała rozmowa z Sebastianem Wojciechowskim w załączonym materiale wideo.