Aubameyang doskonale ruszył w tempo po podaniu byłego-nowego kolegi klubowego Henrikha Mkhitaryana, w efektowny sposób lobując bezradnego bramkarza Evertonu. W ten sposób nowy nabytek Arsenalu otworzył swoje konto bramkowe w nowym klubie po zaledwie 37 minutach na boisku, a wśród kibiców Kanonierów trwają zachwyty nad nowymi nabytkami.
 
Gabończyk kosztował The Gunners blisko 60 milionów funtów, jednak z Dortmundu odchodził w kontrowersyjnych okolicznościach. Wiecznie uśmiechnięty napastnik, którego ze względu na styl bycia porównuje się do Ronaldinho rozpoczął bunt i nie pojawiał się na treningach, sprawiając problemy wychowawcze, by wymusić transfer. Swoje zachowanie tłumaczył przepraszając kibiców Borussii w pożegnalnym wpisie: "Wiecie, że jestem szalony".
 
Angielskie media dokopały się jednak do dużo bardziej wymownej historii. Według The Sun w 2014 roku Aubameyang miał przeprowadzić próbę... przejechania kobiety swoim złotym Lamborghini. Cały incydent miał miejsce przed ośrodkiem treningowym BVB, gdzie na zawodnika czekała Martina Wechsung - 48-latka, która miała zaopiekować się PR-em gabońskiego snajpera w sieci. Jej rzekoma relacja szokuje:
 
- Droga, którą zbliżał się do mnie piłkarz jest całkiem wąska, więc byłam w szoku, gdy zobaczyłam zachowanie Pierre-Emericka. Gdy zobaczył mnie w miejscu, gdzie się umówiliśmy, wdepnął pedał gazu i zaczął się do mnie momentalnie zbliżać. Usłyszałam ryk silnika i obserwowałam, jak w moją stronę zbliża się pocisk. Tylko refleks uchronił mnie przed zderzeniem. Gdybym nie uniknęła kolizji, mogłam nawet umrzeć.
 
Kobieta przez długi czas nie składała skargi na policję, jednak po dwóch latach od zdarzenia wreszcie zdecydowała się przemówić. Aubameyang oczywiście wyparł się zarzutów, nazywając Wechsung w sieci "dziw**". Piłkarzowi miałoby grozić do pięciu lat pozbawienia wolności, a według 48-latki nabawiła się ona astmy postresowej.