"Jestem przekonany, że będziemy w stanie dotrzeć do tego, co naprawdę się wydarzyło i ciężko pracuję z zespołem, aby to osiągnąć. Oczywiście rozumiem, że sytuacja wywołała wiele niepewności. Zdaję sobie sprawę, dlaczego to wywołuje tak wielkie zainteresowanie i spekulacje" - napisał Froome w oświadczeniu.

Afera wybuchła 13 grudnia 2017 roku. Międzynarodowa Unia Kolarska oraz grupa Sky poinformowały wówczas, że w próbce moczu, pobranej od Froome'a 7 września po 18. etapie Vuelty, stwierdzono podwyższony poziom salbutamolu, leku na astmę rozszerzającego oskrzela. Brytyjczyk, który wygrał cały wyścig, miał w organizmie dwa razy wyższe stężenie tej substancji (2000 nanogramów na mililitr) niż jest to dozwolone.

W obronie zawodnika stanęła ekipa Sky, stwierdzając, że "Chris choruje na astmę od dzieciństwa i używa inhalatora", że żadna z 20 pozostałych próbek nie wzbudzała wątpliwości i że w ostatnim tygodniu wyścigu miał większe problemy zdrowotne, dlatego za poradą lekarza zastosował zwiększoną dawkę salbutamolu.

Sam kolarz podkreślił, że nie był świadomy naruszenia przepisów antydopingowych.

32-letni Froome ma w dorobku m.in. cztery zwycięstwa w Tour de France (2013, 2015, 2016, 2017) i jedno we Vuelta a Espana (2017) oraz brązowe medale igrzysk olimpijskich w Londynie (2012) i w Rio de Janeiro (2016) w jeździe indywidualnej na czas. 20 września, dokładnie w dniu, w którym został poinformowany o podwyższonym poziomie salbutamolu podczas Vuelty, był trzeci w czasówce w mistrzostwach świata w norweskim Bergen.

Wyścig Dookoła Andaluzji, który Froome wygrał w 2015 roku zwany również Ruta del Sol, potrwa od 14 do 18 lutego.