Na północy Szwecji od ponad tygodnia pada śnieg i występują burze śnieżne. Piłkarze angielskiego klubu byli zaskoczeni warunkami już na lokalnym lotnisku, gdy szli do terminalu korytarzem wyżłobionym w śniegu, mając po obu stronach ściany wyższe od siebie.

 

Kent Nygren, jeden z pracowników stadionu Jaemkraft Arena, na którym rozegrany zostanie mecz, powiedział na antenie szwedzkiej telewizji, że pracował przy odśnieżaniu przez cały ubiegły tydzień, lecz ponowne opady sprawiły, że ostatnie dni były horrorem.

 

"Po 10 dniach machania łopatami nie mamy już siły, lecz mecz musi się odbyć. Odśnieżamy nie tylko boisko, lecz i krzesełka, bo w końcu kibice muszą zapłacić po 550 koron za bilety (250 złotych). Z drugiej strony ten klimat to dla nas przewaga. Tutaj wszyscy jesteśmy dumni z naszej drużyny” - zauważył.

 

Oestersund FK, klub z liczącego 50 tysięcy miasta, jest rewelacją rozgrywek LE. W eliminacjach pokonał takie zespoły jak Galatasaray Stambuł i POK Saloniki, a później w fazie grupowej spotkał się z Herthą Berlin i Athletic Bilbao i awansował dalej.

 

Mecz jest tak ważny dla Szwecji i dla kibiców, że studio kanału telewizji TV5 transmitującego mecz będzie zlokalizowane w... Pjongczangu, ponieważ kanał ma prawa do transmisji z zimowych igrzysk olimpijskich. Główny komentator piłkarski Kim Kaelstroem, który w latach 2001-2016 rozegrał 131 meczów w reprezentacji Szwecji, poleciał w tym celu do Korei.

 

„Niestety zaraz po meczu muszę wrócić do Sztokholmu, aby za tydzień ponownie polecieć do Pjongczangu, by komentować rewanż. Obliczyłem, że w sumie pokonam 30 tysięcy kilometrów, aby relacjonować trzy godziny piłki nożnej, ale czego nie robi się dla dobrego futbolu. Ten mecz to sprawa narodowa” - powiedział Kaellstroem w rozmowie z dziennikiem „Aftonbladet”.

 

Dyrektor sportowy szwedzkiego klubu Daniel Kindberg na pytanie czy jego piłkarze nie mają respektu przed tak silnym rywalem jak Arsenal, odpowiedział: „jesteśmy gotowi na 110 procent, a atmosfera w klubie i w mieście jest taka, że wszyscy są pewni zwycięstwa u siebie, a nawet na wyjeździe. Ja też. To jest nasze pięć minut”.