W pierwszych spotkaniach kwalifikacji, wygranym z Węgrami (70:60) i przegranym z Litwą (55:75), największym problem była gra w ataku. Teraz jest jeszcze mniej czasu na przygotowania. Co można zmienić w trzy dni zgrupowania? 

 

Mike Taylor: Jesteśmy ze sobą od pięciu lat. Wszyscy znają system, więc to kwestia przypomnienia taktyki, doboru odpowiedniej pod konkretnego przeciwnika i odświeżenia głów zawodników, przestawienia ich na tryb pracy z kadrą. Chcemy skumulować energię graczy w najbliższych kilku dniach, by w pełni gotowi przystąpili do rywalizacji. "Okienka" to trudny czas dla wszystkich, zawodnicy są zmęczeni intensywnym sezonem, ale każda reprezentacja ma identyczne warunki.

 

Czy nieobecność Adama Waczyńskiego i A.J. Slaughtera oznacza znowu kłopoty ze zdobywaniem punktów?

 

Adam i A.J. to kluczowi zawodnicy w ofensywie, ale wierzę, że pod ich nieobecność inni wezmą na swoje barki odpowiedzialność. Tu nie chodzi o indywidualne występy tylko o myślenie i grę dla zespołu. Nad tym będziemy pracować, by przesunąć akcenty, znaleźć nowe rozwiązania w tej sytuacji.

 

Rozmawiał pan z Adamem Waczyńskim, A.J. Slaughterem i władzami ich klubów na temat występów w reprezentacji?

 

Jako sztab trenerski i federacja zrobiliśmy wszystko, by Adam i A.J. przyjechali na mecze reprezentacji. Obydwaj, szczególnie Adam, bardzo chcieli zagrać. Niestety to nie zależy ani od koszykarzy ani od nas - to efekt sporu na linii FIBA - Euroliga. Byłem w Maladze i Lyonie. Rozmawiałem z trenerem Unicai Joanem Plazą, mówiłem, jak kluczowym graczem jest Adam, zresztą nie trzeba tego podkreślać, bo wszyscy o tym wiedzą. Spotkałem się też ze szkoleniowcami ASVEL.

 

Unicaja rozegra w Eurolidze mecz w czwartek u siebie z Maccabi Tel Awiw, więc teoretycznie piątkowy udział przeciwko zespołowi Kosowa byłby możliwy, a tym bardziej poniedziałkowy występ przeciw Węgrom. Francuski ASVEL nie uczestniczy w Eurolidze, a w Pucharze Europy zakończył już udział...

 

Choć kluby występujące w Eurolidze oficjalnie nie mają nic przeciw udziałowi zawodników w meczach eliminacji - jeśli nie kolidują terminy - to jednak nieoficjalnie koszykarze czują presję przy podejmowaniu decyzji. A klub to ich pracodawca i nic na to nie można poradzić. ASVEL ma bardzo silne kontakty z Euroligą dzięki właścicielowi Tony'emu Parkerowi z NBA. Grał w Pucharze Europy i ma podobno gwarancje na występy w Eurolidze w następnym sezonie, więc ta cała sytuacja przekłada się na spojrzenie na udział zawodników w obecnych eliminacjach świata. Nie chcemy stawiać niczego na ostrzu noża, bo zależy nam na budowaniu dobrych relacji między federacją, zawodnikami i ich klubami. Do końca miałem nadzieję, że tym razem przyjadą.

 

Kolejne osłabienie to brak Damiana Kuliga z Banvitu Bandirma, który zawsze pod koszem był mocnym punktem. W jego miejsce powołał pan w poniedziałek Mikołaja Witlińskiego z Asseco, ale to młody, 22-letni koszykarz bez doświadczenia.

 

Damian od jakiegoś czasu zgłaszał nam pewne problemy zdrowotne, a władze klubu radziły mu, aby w lutowym "okienku" odpoczął. Rozmawiałem także z jego trenerem Saso Filipovskim i przychyliliśmy się do ich prośby. Wierzę, że w kolejnych "okienkach" Kulig już będzie z nami. Mikołaja Witlińskiego obserwujemy bardzo uważnie. Nieustannie robi progres i myślę, że to dobry czas, by dać mu szansę.

 

A dlaczego po raz kolejny brakuje Macieja Lampego, który rozstał się z chińskim klubem? Co obecnie robi?

 

Miał kontuzję jednego ze ścięgien i dlatego opuścił klub z Chin kilka tygodni temu. Wrócił do Europy, jest w Barcelonie i tam z nim rozmawiałem. Nie jest obecnie gotowy fizycznie na podjęcie wyzwania gry w reprezentacji, ale nie zamyka to mu drzwi do występów w przyszłości. Nie wiem, czy będzie to w czerwcu, gdy będziemy kończyć eliminacje mistrzostw świata. Wszystko jest możliwe, ale to jeszcze odległa perspektywa. Będziemy monitorować jego sytuację, podobnie jak innych koszykarzy.

 

Pierwszy rywal to Kosowo, które od 2015 roku walczy w europejskich kwalifikacjach. Nie wygrało jeszcze meczu w grupie C kwalifikacji MŚ. Polska jest zatem faworytem spotkania we Włocławku.

 

Nikogo nie lekceważymy, ale jesteśmy świadomi własnej siły i celów, jakie mamy. Głównym jest perspektywa występu na mundialu. Kosowo to ciekawa historia koszykarska. Amerykański, doświadczony trener Brad Greenberg robi dobrą robotę. To drużyna dobrze zorganizowana i młodzi, ciekawi i utalentowani zawodnicy, szczególnie na obwodzie. Myślę tu nie tylko o Dardanie Berishy znanym z polskich parkietów i drużyny narodowej, ale i naturalizowanym Amerykaninie - to Scott Bamforth. Musimy ograniczyć ich poczynania do minimum, zarówno w grze jeden na jeden, jak i w poczynaniach zespołu - to będzie nasze podstawowe założenie. Styl gry Kosowa przypomina nieco Estończyków, których najsilniejszą bronią są rzuty z dystansu.

 

Który z kadrowiczów zrobił na panu największe wrażenie podczas turnieju o Puchar Polski w Warszawie?

 

Wszyscy reprezentanci byli w formie i to mnie cieszy. Muszę wyróżnić kilku. Numerem jeden był Karol Gruszecki - miał nadzwyczajny występ. Grał agresywnie, w obronie i ataku, był liderem drużyny z Torunia, która sięgnęła po puchar i sprawiła niespodziankę. Brał na siebie odpowiedzialność. Numer dwa to Łukasz Koszarek. Moc energii i wysoka forma bardzo doświadczonego zawodnika Stelmetu dała mi wiele pozytywnych odczuć. Po zmianie trenera w Zielonej Górze (Artura Gronka zastąpił Andrej Urlep - PAP) jestem bardzo zadowolony z nowej roli Adama Hrycaniuka, który otrzymuje więcej minut i czuje większą odpowiedzialność w zespole. Przemek Zamojski to zawsze Zamojski - najlepszy obrońca, grający zawsze dla drużyny. Cieszy mnie też forma Kamila Łączyńskiego, to, w jakim stylu prowadził grę Anwilu Włocławek.