Szymon Zaworski: Dlaczego medal brązowy, a nie złoty?
 
Piotr Lisek: Tak wyszło... Konkurs był bardzo długi i wyczerpujący. Myślę, że odkuję się na kolejnych mistrzostwach... Mogło być troszeczkę lepiej, ja jestem usatysfakcjonowany w 70 procentach. 5,90 na pewno było w moim zasięgu. Jednak jestem trzecim zawodnikiem świata, jak mógłbym się nie cieszyć? Apetyty miałem troszeczkę większe, ale jeszcze przyjdzie na to czas.
 
Jak przeżywał pan starty pozostałych naszych sportowców, którzy zdobyli medale?
 
Coś niesamowitego! Podnieśli na duchu i dodali mi dziesięć procent mocy do tego, abym skakał troszeczkę wyżej. Przypomnijmy tylko finisz Jakuba Krzewiny, który dokonał czegoś niemożliwego. Tego nie widać w telewizji, zachęcam wszystkich, aby wybrali się na stadiony. Dopiero tam jest cała magia!
 
Od dzisiaj wypoczynek, czy może otworzy pan szampana?
 
Zdecydowanie wypoczynek. Mam ochotę rzucić się do "wyrka", zobaczyć jakiś film. Mam dziesięć dni wolnego, zamierzam je poświęcić na leniuchowanie.
 
Szykujemy już formę na sierpniowe mistrzostwa Europy w Berlinie...
 
Mam nadzieję powalczyć o medal innego koloru! W tym sezonie skoczyłem już 5,91 m i jest to trzeci wynik na świecie. Życiówka na hali jest troszeczkę wyższa i planuję ją poprawić na dworze. Szóstka jest w zasięgu, jednak troszeczkę jeszcze muszę popracować...
 
Rozmowa z Piotrem Liskiem w załączonym materiale wideo.