Po porażkach PGE Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla w walce o Final Four Ligi Mistrzów pozostała jedynie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Mistrz Polski nie może narzekać na losowanie, bowiem ich ostatnim rywalem będzie drużyna z Friedrichshafen, która teoretycznie jest nieco słabsza od mistrzów Polski.

- ZAKSA musi przejść Friedrichshafen. Nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej. To byłby zły znak. To nie jest łatwy przeciwnik, który ma niesamowitą serię zwycięstw, wygrał swoją grupę w Lidze Mistrzów, ale... no nie - powiedział Jerzy Mielewski.

- Te trzy polskie zespoły, które awansowały z fazy grupowej powinny być dla nas normą. Musimy znać swoje miejsce w szeregu. W sporcie pokora jest rzeczą ważną, ale nie tutaj. Sportowo więcej jest po stronie Kędzierzyna-Koźla. To drużyna, która wygrywanie ma wpisane w DNA. Można się potknąć, trafić na Zenit Kazań, czy Cucine Lube Civitanova. Jest kilka teamów w Europie, które są o wiele lepsze sportowo, ale z ekipą niemiecką kędzierzynianie nie mają prawa przegrać - skomentował Kadziewicz.

- Myślę, że drużyna z Kędzierzyna-Koźla może mieć obawy przed grą z Rosjanami czy Włochami, ale ma potencjał sportowy, żeby walczyć - dodał Kamil Składowski.

Cała dyskusja o występie ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w Lidze Mistrzów w załączonym materiale wideo.