Manchester City - po porażce w pierwszym spotkaniu na wyjeździe z Liverpoolem 0:3 - we wtorkowym rewanżu 1/4 finału LM przegrał u siebie 1:2. Do przerwy prowadził jednak 1:0, a hiszpański sędzia Antonio Mateu Lahoz nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez gospodarzy, odgwizdując spalonego.

 

Jak pokazały telewizyjne powtórki, piłka odbiła się wcześniej od gracza Liverpoolu Jamesa Milnera, więc gol Leroya Sane powinien być uznany. Kika innych decyzji również było kontrowersyjnych.

 

W przerwie Guardiola podszedł do arbitra i wyraził swoje niezadowolenie.

 

"Powiedziałem mu, że padła bramka, a on mnie wykluczył. Powiedziałem, że to Milner podał piłkę do Leroya" - przyznał później Guardiola.

 

UEFA poinformowała w środę również o wszczęciu postępowania wobec kibiców Liverpoolu - za użycie fajerwerków i rzucanie przedmiotów na stadionie. Obie sprawy mają zostać rozpatrzone 31 maja.