Zwycięstwo Artego Bydgoszcz (64:58) jest tym bardziej imponujące, że podopieczne Tomasza Herkta w ostatnim decydującym meczu musiały sobie radzić bez podstawowej rozgrywającej Julie McBride.

 

- To jest play off i na tym etapie każdy zawodnik zespołu jest ważny. Jula Adamowicz, która wcześniej była na ławce, teraz wchodzi na boisko, rzuca doskonale, gra w obronie i to jest właśnie to. Czekamy teraz na Julie. Mimo że udało nam się bez niej wygrać, wiemy jak ważna jest dla naszego zespołu. Ćwierćfinał pokazał jak fajnie możemy rotować nasze rozgrywające i że dzięki temu koszykówkę w naszym wykonaniu można trochę zmienić. Zarówno Julie, jak i Jennifer O'Neill dają inną jakość na boisku - przyznała skrzydłowa reprezentacji Polski.

 

Kolejnym rywalem bydgoszczanek będzie Ślęza Wrocław. Czasu na przygotowania nie ma jednak wiele. To już norma w napiętym harmonogramie rozgrywek w Polskie Lidze Koszykówki Kobiet.

 

- Tegoroczne play offy są chyba maksymalnie ścieśnione. W samym kwietniu, jeśli zagramy do końca, czyli do finału, będziemy miały 15 spotkań w 30 dni. Łatwo więc policzyć jak często gramy. To trochę kosmiczne wydarzenie. Takiego natężenia jeszcze nie było, tym bardziej, że do niedawna, ta pierwsza – ćwierćfinałowa część – grana była do dwóch zwycięstw. Przez to, że zagrałyśmy pięć spotkań w ćwierćfinale, jesteśmy w najmniej uprzywilejowanej pozycji przed dalszą fazą - podsumowała.