Przez trzy kwarty Spurs stawiali faworytom zaciekły opór. Dobrze prezentował się LaMarcus Aldridge, który zakończył spotkanie z dorobkiem 34 punktów oraz 12 zbiórek. Goście grali też dokładnie i popełnili tylko dziewięć strat. Na "Wojowników" było to jednak zdecydowanie za mało. Na początku czwartej części gry Klay Thompson w odstępie zaledwie 57 sekund zdobył sześć punktów i powiększył prowadzenie Warriors do 11 "oczek". Teksańczycy nie byli w stanie na to odpowiedzieć.

 

Łącznie Thompson uzyskał 31 pkt i pięć asyst, a jeszcze lepszy był Kevin Durant - 32 pkt oraz po sześć asyst i zbiórek. Drużyna z Oakland wciąż musi sobie radzić bez rozgrywającego Stephena Curry'ego, który jest kontuzjowany. - Żaden z nas nie jest w stanie samemu go zastąpić. Każdy w drużynie musi dawać z siebie nieco więcej. I to właśnie staramy się robić, czekając na jego powrót - powiedział Thompson. Dwa kolejne mecze odbędą się w San Antonio; najbliższy w czwartek.

 

Do remisu 1-1 udało się natomiast doprowadzić Miami Heat. Koszykarze z Florydy pokonali na wyjeździe Philadelphia 76ers 113:103. W zwycięskiej ekipie jak za najlepszych lat zagrał Dwyane Wade. 36-latek zaczął mecz na ławce rezerwowych, ale potem w 26 minut zdobył 28 punktów trafiając 11 z 16 rzutów z gry. Do tego miał siedem zbiórek, trzy asysty i dwa przechwyty. - To po prostu jest w moim DNA. Uwielbiam grać, kiedy stawka jest duża - przyznał bohater wieczoru.

 

Wśród pokonanych najlepszy był Ben Simmons - 24 zbiórek, dziewięć zbiórek i osiem asyst. Od czwartku rywalizacja będzie się toczyła w Miami.