- Szkoda tej porażki, bo w tym meczu bełchatowianie byli do pokonania. Spodziewaliśmy się, że Skra będzie mocno zagrywać, ale nie przypuszczaliśmy, że aż tak mocno. Sporo punktów straciliśmy przez kiepskie przyjęcie, niepotrzebnie też kupowaliśmy autowe serwisy rywali. Nie było to jednak złe spotkanie w naszym wykonaniu, bo w pozostałych elementach wypadliśmy przyzwoicie i gdyby nie zagrywka, bylibyśmy w stanie odnieść zwycięstwo – przyznał Nowakowski.

 

Z kolei Artur Szalpuk uznał, że właśnie zagrywka zadecydowała o wygraniu przez wicemistrzów Polski drugiego oraz czwartego seta. "W tie-breaku ten element nie był już decydujący, bo nie wpuściliśmy żadnego asa. Te partię przegraliśmy po siatkarsku – ocenił przyjmujący gospodarzy.

 

W ćwierćfinale zawodnicy Trefla rywalizowali z Jastrzębskim Węglem – w ciągu pięciu dni rozegrali trzy mecze (ostatni w niedzielę), na które złożyło się w sumie 13 setów. W tym czasie bełchatowianie mogli spokojnie przygotowywać się do półfinałowej konfrontacji.

 

- Czuliśmy w nogach te spotkania, ale nie odbierajmy rywalom tej wygranej naszym zmęczeniem. Skra naprawdę zagrała bardzo dobrze, zwłaszcza w zagrywce, i to jest główny powód jej zwycięstwa – dodał Szalpuk.

 

W tym sezonie gdańszczanie po raz pierwszy musieli uznać wyższość przeciwnika w tie-breaku, bo wcześniej rozstrzygnęli na swoją korzyść siedem pięciosetowych spotkań.

 

- Każda seria kiedyś się kończy, a to oznacza, że jeśli w Bełchatowie dojdzie do piątej partii, to będzie nasza kolej na zwycięstwo. A mówiąc poważnie, to w sobotnim spotkaniu powinno być łatwiej, bo zawodnicy Skry tak mocno jak dzisiaj z zagrywki kopać już nie będą – podsumował Nowakowski.

 

W półfinałach play off rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw. Drugie i ewentualnie trzecie spotkanie zaplanowano w sobotę i niedzielę o 17.30 w Bełchatowie.