Jose Torres (8-0, 4 KO, 2 SUB) wziął walkę w zastępstwie i w pierwszej rundzie miał problemy z Brooksem, który ładnie mieszał ciosy z obaleniami. Kiedy już sprowadził walkę do parteru, to potrafił tam wytrzymać przez kilkadziesiąt sekund, dobrze pracując z góry. I wszystko szło po jego myśli także w drugim starciu, lecz tylko do pewnego momentu.

 

Debiutujący Torres w końcu zaczął lepiej bronić obaleń. Jednego mu się nie udało, ale okazało się to zbawienne w skutkach. Brooks ładnie zszedł po dwie nogi, wyniósł rywala wysoko i z całej siły cisnął nim o matę. Na swoje nieszczęście to on sam ucierpiał najbardziej, co widać w powtórkach, kiedy jego głowa potężnie uderza o deski. Brutalny slam zakończył się tym, że to Torres wyszedł z tego pojedynku zwycięsko.