Jego wygasająca 30 czerwca umowa z GKS została przedłużona o rok. 58-krotny reprezentant Polski w październiku 2017 zastąpił Jurija Szatałowa na stanowisku szkoleniowca tyszan. Wcześniej zespół wygrał cztery z 12 spotkań ligowych i zajmował 13. miejsce w tabeli. - Nie uciekamy od odpowiedzialności, nie chodzi o jakąś skromność czy pokorę, bo za dużo pokory też nie pomaga osiągnąć wyników w sporcie. Będziemy jednym z kilku faworytów do awansu, szczególnie po takiej wiośnie, kiedy w 15 meczach zdobyliśmy 35 punktów. To logiczne – ocenił trener.

 

Jego zdaniem pierwsza liga to rozgrywki specyficzne, oparte na bezpośredniej grze, w której nie zawsze umiejętności czysto techniczne robią różnicę. - Prowadzone przez mnie zespoły zawsze cechowały się dobrym przygotowaniem motorycznym i uważam, że pod tym względem będziemy grali tak, jak wiosną, czyli z małymi wahaniami, jeżeli chodzi o rytm w trakcie 90 minut - wyjaśnił szkoleniowiec.

 

Przyznał, że miniony sezon mógł być dla tyszan jeszcze lepszy. - Robiliśmy wszystko, by skorzystać z sytuacji, jaka się wytworzyła. Na nieszczęście mieliśmy za duże straty po rundzie jesiennej, a przede wszystkim za dużo zespołów liczyło się w grze o awans. Można liczyć na potknięcie jednego, dwóch rywali, ale nie czterech. Początkowo celem było jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Wszystko tak się jedna potoczyło, że mogliśmy grać o coś więcej. Kończyliśmy sezon z czystym sumieniem, a to jest najważniejsze – podsumował Ryszard Tarasiewicz.