Na spotkanie z rosyjskim hokeistą tuż przed meczem 1/4 finału mundialu Rosja - Chorwacja w Soczi (godz. 20.00) przyszło kilkanaście tysięcy fanów, z których 10 tysięcy odeszło z kwitkiem nie mogąc przedostać się w tłumie do zawodnika i trofeum.

Owieczkin przyznał, że ze względu na prezentację w Moskwie nie poleci na wieczorny mecz do Soczi, ale będzie oglądał go w telewizji.

"Reprezentacja już zrobiła wielką rzecz dla fanów. Wszyscy są szczęśliwi, ale cuda się zdarzają. Nie jesteśmy tak daleko od finału. Piłka nożna nie dostarczała wielu dobrych doznań kibicom. Były niepowodzenia, ale wszystko zmieniło się po zwycięstwie nad Hiszpanią. Moim zdaniem to była silniejsza drużyna niż Chorwacja. Mamy szanse, walczymy dla swojego kraju. Najważniejsze jest to, by zespół nie grał z nieśmiałością. Oni są zuchami-bohaterami" - powiedział rosyjskiemu dziennikowi "Sport Expres".

Trzykrotny mistrz świata ze "Sborną" (2008, 2012, 2014) i siedmiokrotny zdobywca Maurice Richard Trophy dla najlepszego w klasyfikacji strzelców w sezonie zasadniczym NHL jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowców Rosji.

32-letni Owieczkin, który w zakończonym sezonie NHL miał ogromny udział w wywalczeniu trofeum przez Capitals (pokonali w finale Las Vegas Golden Knights 4-1), z loży na stadionie Łużniki w Moskwie śledził spotkanie 1/8 finału, w którym Rosja po dogrywce i serii "jedenastek" pokonała Hiszpanię (1:1, karne 4-3).