Katarzyna Mikulec: Jak to się stało, że trafiłeś do Szczecina i że będziesz grał w PlusLidze?

Matej Kazijski: Przede wszystkim chęć gry w PlusLidze zrodziła się we mnie już wiele lat temu, kiedy zjawiałem się w Polsce z reprezentacją Bułgarii lub z klubami, które reprezentowałem. Darzę olbrzymim szacunkiem polskich kibiców. I to był jeden z podstawowych powodów, dla których trafiłem do Polski. Fakt, że trafiłem do Szczecina jest powodem tego, że jest tutaj Łukasz Żygadło, z którym dobrze się znam. Oczywiście negocjacje potoczyły się pomyślnie. Projekt w Szczecinie wygląda bardzo ambitnie. Drużyna sama w sobie jest bardzo mocna i to też skłoniło mnie, żeby tutaj trafić. Będziemy w lidze bardzo mocni i oczywiście walczyć o mistrzostwo. Głównym celem jest stworzyć coś, co będzie trwało przez lata.

Jak ważną rolę w twoim transferze do Szczecina odegrał twój przyjaciel i trener Radostin Stojczew?

Jestem bardzo zadowolony, że Stojczew trafił do Szczecina, ponieważ jest niezmiernie doświadczonym szkoleniowcem, który może pomóc w rozwoju tego projektu.

Wspomniałeś o tym, że liczysz na to, że będzie to dobry sezon. W poprzednim sezonie Szczecin nie radził sobie zbyt dobrze, ale teraz jest duże prawdopodobieństwo, że będzie o wiele lepiej.

To jest zasługa sponsorów i ludzi pracujących wokół klubu, że powstał taki projekt. Miejmy nadzieję, że osiągniemy dobre wyniki.

Co wiesz o swojej nowej drużynie i jak się zapatrujesz na granie w Szczecinie?

Przede wszystkim wiem więcej niż myślisz, ale niestety nie mogę zdradzić tych informacji, które są jeszcze nieoficjalne. Z pewnością mamy bardzo duży potencjał, ale musimy poprzeć to ciężką pracą, ponieważ na razie jesteśmy tylko zlepkiem nazwisk.

Czy jesteś w stanie dostosować się do filozofii i stylu gry w PlusLidze?

Szczerze mówiąc nigdy nie grałem w polskiej lidze, więc za bardzo nic nie wiem o tych rozgrywkach. Miałem jedynie okazje grać z kilkoma polskimi klubami w Lidze Mistrzów, które prezentowały się bardzo dobrze, ale jeden klub nie jest w stanie określić poziomu całej ligi, więc potrzebuje trochę czasu, żeby powiedzieć, który klub jest dobry, a który nie.

Masz 34 lata, ale nie myślisz jeszcze o emeryturze?

Wciąż czuje się dobrze, więc mam nadzieje, że będę w stanie jeszcze trochę pograć. Także nie myślę o końcu kariery.