Spotkanie toczyło się niemal w absolutnej ciszy, bowiem Lech, w związku z karą nałożoną przez wojewodę wielkopolskiego, mecze musi rozgrywać bez kibiców. Ta sytuacja wkrótce się jednak zmieni, bowiem w sobotę wojewoda znacznie obniżył sankcję z ośmiu spotkań (trzy w europejskich pucharach i pięć w lidze) do trzech. Fani "Kolejorza" wejdą na trybuny już w najbliższy czwartek na rewanżowy pojedynek z Szachtiorem Soligorsk w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej.
 
Poznaniacy już od pierwszej minuty wzięli sprawy w swoje ręce i zepchnęli rywali na ich własną połowę. Widać było po ich stronie większą ochotę do gry, mogły się podobać rajdy lewą stroną boiska Wołodymyra Kostewycza. Sporo pracy miał Maciej Gostomski, który trzy lata temu z Lechem sięgał po mistrzowski tytuł.
 
W 20 min. po efektownej akcji gospodarzy, Kostewycz płasko zagrał do Christiana Gytkjaera, ten jednak trafił w bramkarza Cracovii. Dobitka Darko Jevticia była już w zasadzie formalnością.
 
Przez kolejny kwadrans nie działo się zbyt wiele interesującego, dopiero w końcówce pierwszej odsłony "Pasy" zaczęły wykazywać więcej zaangażowania w akcje ofensywne.
 
Tuż przed przerwą Cracovia mogła wyrównać, bowiem w polu karnym piłka po rykoszecie trafiła w rękę Rafała Janickiego. Przewinienie było tak oczywiste, że sędzia Mariusz Złotek nie musiał korzystać z wideoweryfikacji, a nawet sam winowajca, co rzadko się zdarza, w ogóle nie protestował. Michał Helik z 11 metrów strzelił jednak nad poprzeczką.
 
W 51. minucie mogło być 2:0. Jevtic wyprowadził kontrę, ale trochę na siłę szukał podania do któregoś z partnerów i zagrał piłkę do będącego na pozycji spalonej Kostewycza.
 
Podopieczni Ivana Djurdjevica kontrolowali przebieg gry, a goście w miarę upływu czasu stawali się coraz bardziej bezradni. W ataku pozycyjnym nie mieli pomysłu, co zrobić z piłką, nie radzili sobie z pressingiem piłkarzy Lecha, którzy atakowali przeciwnika już na ich własnej połowie.
 
Świetnej okazji na podwyższenie rezultatu nie wykorzystał debiutujący w polskiej ekstraklasie Joao Amaral. Portugalski napastnik, który zdobył już gola dla nowego klubu (w czwartek w LE z Szachtiorem) znalazł się sam na sam z Gostomskim, ale przegrał ten pojedynek. Kontry gospodarzy były coraz groźniejsze i po centrze Macieja Gajosa, Gytkjaer, który pełnił w tym meczu rolę kapitana drużyny, głową pokonał Gostomskiego.
 
Lech Poznań - Cracovia Kraków 2:0 (1:0)
 
Bramki: 1:0 Darko Jevtic (20), 2:0 Christian Gytkjaer (87-głową).
 
Żółta kartka - Lech Poznań: Mihai Radut. Cracovia Kraków: Ołeksij Dytiatjew.
 
Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Mecz bez udziału publiczności.
 
W 44. minucie Michał Helik (Cracovia) przestrzelił z rzutu karnego.
 
Lech Poznań: Jasmin Buric - Rafał Janicki, Thomas Rogne, Vernon De Marco - Maciej Makuszewski (90. Tymoteusz Klupś), Maciej Gajos, Pedro Tiba (61. Mihai Radut), Łukasz Trałka, Wołodymyr Kostewycz - Darko Jevtic (69. Joao Amaral), Christian Gytkjaer.
 
Cracovia: Maciej Gostomski - Kamil Pestka (70. Radosław Kanach), Ołeksij Dytiatjew, Michał Helik, Diego Ferraresso - Antonini Culina (46. Eladio Zorrilla Jimenez), Jakub Serafin, Milan Dimun, Marcin Budziński (65. Sebastian Strózik), Javi Hernandez - Gerard Oliva.