- Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Uważam, że dzisiejsze spotkanie zaczęliśmy bardzo odważnie i wysoko podchodziliśmy do przeciwników. Chcieliśmy grać tak, żeby zniwelować największą umiejętność Genk, czyli szybkie rozpoczynanie akcji. Przez pierwsze 20 minut nam się to udawało; przeciwnik został wtedy zmuszony do zagrywania długich podań, zamiast cierpliwego wyprowadzania piłki. Jednak po tym dobrym okresie gry straciliśmy organizację w obronie. Genk wtedy przyspieszyło i zaczęliśmy mieć problemy. Z upływem czasu Belgowie nabierali coraz lepszego rytmu i coraz częściej atakowali na naszą bramkę - zauważył zwierzchnik piłkarzy "Kolejorza".

 

Ponadto Djurdjević uważa, że porażka dwoma golami nie przekreśla ekipy ze stolicy Wielkopolski w walce o IV rundę LE. - W drugiej połowie chcieliśmy wyjść z podobnym nastawieniem jak w początkowej fazie pierwszej części meczu. Jednak jakość Genk była zbyt duża. Po stracie drugiej bramki wiedzieliśmy, że będziemy walczyć do końca i uważam, że wynik, który osiągnęliśmy, jest szczęśliwy. Mogliśmy przegrać wyżej, jednak równocześnie mieliśmy też swoje szanse w końcówce spotkania. To było za mało na Genk i w rewanżu musimy zagrać o wiele lepiej - dodał.

 

Szkoleniowiec KRC Genk - Philippe Clement pochwalił swoich podopiecznych za czwartkowy występ. - Uważam, że zagraliśmy dzisiaj bardzo dobry mecz, najlepszy w tym sezonie. Po obejrzeniu wielu spotkań Lecha, dobrze poznaliśmy ich jakość. Wiemy, że nie jest tak łatwo wykreować przeciwko nim aż tylu sytuacji, ile my stworzyliśmy dzisiaj. Mogliśmy wygrać większą liczbą bramek i wtedy rewanżowy mecz w Poznaniu byłby dla nas łatwiejszy. Naszym problemem był brak zimnej krwi pod bramką przeciwnika. Dzisiejszy wynik nie daje nam jeszcze awansu - zaznaczył Belg.