Przemysław Garczarczyk: Pierwsze pytanie, tylko nie odpowiadaj mi w stylu innych chłopców, że nie czułeś jego ciosów...
 
Adam Kownacki: Ale ja nie czułem jego ciosów! (śmiech). Odczułem może z jeden czy dwa, ale myślałem że dużo mocniej bije. Nie było tak źle.
 
Wiadomo, że piękne zwycięstwo, w pięknym stylu. Ale powiedz mi, czy coś poszło w tej walce nie tak? Czy nie zaniedbywałeś ciosów na korpus Martina walcząc z facetem wyższym o głowę...
 
Chciałem go za wszelką cenę znokautować ciosami na głowę. Każda walka niesie za sobą jednak naukę. Walczyłem z najlepszym Martinem, jaki mógł tylko być.
 
Zapominamy o twojej złamanej ręce. Ta kontuzja nie odnawia się od lat?
 
Miałem problem z barkiem, małe kontuzje czy urazy to część tego sportu. Miałem gorączkę... To jest życie boksera. Mam nadzieję, że przerwa między walkami teraz będzie krótsza, osiem miesięcy to jednak dużo.
 
Polscy kibice dali ci dużo sił?
 
Było ich znacznie więcej niż ostatnim razem. W trakcie walki zaśpiewali hymn, dodawali mi skrzydeł.
 
Kiedy chcesz powrócić do rozmów o kolejnych walkach? To dopiero twoja druga walka w 2018...
 
Czemu nie! Zobaczymy, może chciałbym dostać trochę lżejszą walkę, nie taką ringową wojnę jak z Martinem.
 
Rozmowa z Adamem Kownackim w załączonym materiale wideo.