Francuzi do turnieju podchodzili jako jedni z faworytów do zwycięstwa. Pierwszy mecz grupowy brutalnie zweryfikował wysokie aspiracje "Trójkolorowych". Mimo kapitalnej gry i prowadzenia w tie-breaku ulegli oni Brazylii. Mecz z Egiptem miał więc być możliwością odbudowania morali i szansą na łatwe punkty i tak też się stało.

W pierwszym secie Egipcjanie nie zdołali nawiązać walki ze swoimi wyżej notowanymi rywalami. Nie zamierzali jednak spuszczać głów i po zmianie stron stanęli do równej walki. Przez dłuższy czas utrzymywali się na prowadzeniu napędzając niemałego stracha szkoleniowcowi reprezentacji Francji. W końcówce jego zespół pokazał jednak klasę i podwyższył stan meczu na 2:0. Napędzeni udaną gonitwą Francuzi doskonale zagrali w trzeciej partii i sprawnie zakończyli to spotkanie.

Najlepszym siatkarzem w szeregach zwycięzców był Thibault Rossard. Siatkarz Asseco Resovii zdobył aż 13 punktów. Co ciekawe na boisku nawet na moment nie pojawił się Earvin N'Gapeth. Zdobyte trzy punkty pozwoliły Francji uplasować się na trzeciej lokacie w grupie B za Kanadą i Brazylią.

Francja - Egipt 3:0 (25:22, 25:23, 25:16)

Francja: Benjamin Toniutti, Kevin Tillie, Stephen Boyer, Nicolas De Goff, Thibault Rossard, Barthelemy Chinenyeze, Jenia Grebennikov (L) oraz Jean Patry, Julien Lyneel, Daryl Bultor

Egipt: Abdallah Abdalsalam Abdallah Bekhit, Abd Elhalim Mohamed Abou, Ahmed Abdelhay, Abdelrahman Seoudy, Mohamed Masoud,   Ahmed Shafik, Mostafa Mohamed Ibrahim Abdelrahman, Ahmed Abdelaal (L), Sherif Aly (L) oraz Hisham Ewais, Rashad Atia, Hossam Abdalla, Omar Hassan