W zespole Toro Rosso nadal są dwa wolne miejsca i nie wiadomo którzy kierowcy będą reprezentowali barwy drugiego teamu Red Bulla w przyszłym sezonie. Sytuacja ta jest podyktowana tym, że Pierre Gasly awansował do pierwszego garnituru austriackiej firmy - Red Bull Racing, natomiast Brendon Hartley nie spełnia pokładanych w nim nadziei i prawie na pewno pożegna się z F1 po tym sezonie.

Marko przyznał ostatnio, że w gronie potencjalnych kandydatów na wypełnienie wspomnianej luki jest Kubica.

- Daniił Kwiat, Robert Kubica czy Antonio Giovinazzi? Wszystko rozstrzygnie się podczas GP Rosji - zdradził doradca Red Bulla.

Kubica nic jednak nie słyszał o zainteresowaniu Toro Rosso.

- To dla mnie nowość. Nie kontaktował się ze mną nikt z Toro Rosso, więc nie mam na razie w świadomości takiej perspektywy. Jeśli Dr Marko się zdecyduje, to wie gdzie mnie znaleźć - powiedział Polak.

Zaznaczył jednak, że Williams nie jest dla niego jedyną opcją.

- Wydaje mi się, że ja i Williams możemy mieć troszkę inne priorytety. Z mojej perspektywy niewiele tak naprawdę się zmienia. Kolejne dni i tygodnie będą kluczowe, ponieważ będę musiał zdecydować co robić w przyszłym sezonie. Nie wiem dlaczego ludzie utożsamiają mnie tylko z tą jedną ekipą - dodał krakowianin.

Sytuacja Kubicy staje się jednak coraz bardziej skomplikowana, ponieważ wolne miejsca mają w swoich stajniach jedynie Williams, Toro Rosso czy Haas. Brytyjczycy nie chcą jednak sięgnąć po niego, gdyż narzekają na problemy finansowe i marzą o kierowcy, który wniósłby do teamu nieco gotówki. Haas planuje z kolei zachować obecny skład osobowy na przyszły sezon.

Jest raczej bardzo mało prawdopodobne, by Kubica dołączył do drugiej drużyny Red Bulla. Słowa Marko, według których nowy kierowca zostanie ogłoszony w Soczi mogą świadczyć o tym, że zostanie nim Rosjanin Kwiat. Drugie miejsce może zająć zwolniony ostatnio z Mercedesa Pascal Wehrlein.