Stara Dama długo prowadziła 1:0 po pięknym golu Cristiano Ronaldo, ale w samej końcówce podopieczni Jose Mourinho zdobyli dwie bramki i ostatecznie wygrali 2:1.

 

- Czy Wojciech Szczęsny mógł zrobić coś więcej przy straconych bramkach? Rozmawialiśmy w studio z Adamem Matyskiem, który dla mnie jest wyrocznią, ponieważ bronił na światowym poziomie. On przy pierwszej bramce nie ma żadnych wątpliwości i nie obciąża Wojtka, mimo że ten zrobił delikatny ruch w lewą stronę, potem poszedł za piłką i nie zdążył wyciągnąć tego uderzenia Juana Maty - przyznał Kołtoń o trafieniu Hiszpana z rzutu wolnego.

 

Nieco inaczej wyglądała sytuacja przy drugiej bramce - samobójczej autorstwa Leonardo Bonucciego. Przy dośrodkowaniu Szczęsny został na linii i pechowo nastrzelił futbolówkę na swojego kolegę z zespołu.

 

- Podobało mi się, że Mateusz Borek odpytując Wojciecha Szczęsnego nie zwolnił go z odpowiedzialności za tę drugą bramkę. Oczywiście Szczęsny tłumaczy, że Fellaini skacze i trzeba być czujnym, bo nie wiadomo, w którym kierunku poleci piłka. Trzeba jednak być też zdecydowanym i tego Szczęsnemu zabrakło w pierwszym momencie, w którym był rozkojarzony. Ta piłka bardzo długo leciała po dośrodkowaniu spod linii bocznej. Rzecz jasna to zamieszanie w polu karnym, to wbieganie piłkarzy, prezencja Fellainiego wywołuje wrażenie, ale bramkarz w takim razie nie próbuje jej złapać, tylko piąstkuje. To jest ułamek sekundy, to odróżnia bramkarza bardzo dobrego od klasy światowej. On musi dać pewność drużynie w takim momencie - podkreślił dziennikarz Polsatu Sport.

 

Zdaniem Kołtonia golkiper naszej reprezentacji nie powinien być w takich sytuacjach traktowany ulgowo.

 

- Ja nie chcę rozgrzeszać takiego bramkarza jak Szczęsny, który przed mikrofonem Mateusza Borka powiedział, że nas zadowoli tylko zwycięstwo w Champions League. Kapitalnie, tylko że sama gadka Szczęsnego nie wystarczy do wygrania Ligi Mistrzów. On musi drużynie pomagać. Wojciech tłumaczy racjonalnie, że to się wydarzyło w fazie grupowej, czyli lepiej niż w fazie pucharowej. Brawo, ale nie rozgrzeszajmy go za takie rzeczy - przyznał Kołtoń.

 

Cała wypowiedź Romana Kołtonia w załączonym materiale wideo.