Oglądałem dużą część spotkań Dywizji A Ligi Narodów i nie trzeba było być wielkim znawcą by stwierdzić, że my do tej grupy zespołów zwyczajnie nie pasujemy. Razem z Islandią, ale umówmy się: ten kraj ma mniejszą populację niż warszawski Ursynów więc doprawdy potencjał piłkarski powinniśmy mieć większy. A i tak na ostatnim EURO we Francji jak i Mundialu w Rosji nie osiągnęliśmy więcej niż przedstawiciele tej skandynawskiej wyspy. 

 

Nasz zawyżony ranking, dzięki ekipie Adama Nawałki ale i braku poważnych testów towarzyskich z takimi europejskimi potęgami jak Francja, Belgia, Hiszpania czy Anglia, spowodował, że o rosyjski mundial graliśmy z Danią i Czarnogórą. A i grupa na Mundialu nie wyglądała najgorzej. Dziś musimy spojrzeć prawdzie oczy. W czołowej dziesiątce Europy byliśmy tylko na papierze.

 

Spotkanie w Guimaraes jawi się jako mecz niezwykle istotny bo w naszej obecnej sytuacji uniknięcie jednego gigantów na swojej drodze do EURO przy świadomości, że z trzeciego koszyka można trafić też na niewygodną przeszkodę, może być dla nas zbawienne. Nawałka miał farta w dotychczasowych losowaniach, ale jak mówi jeden z jego poprzedników Andrzej Strejlau „suma szczęścia wynosi zero”. Musimy zatem się liczyć z tym, że wymagania mogą być tym razem wyższe.

 

Bolesne jest dla mnie to, że z tak istotnego meczu „wypisał się” Robert Lewandowski. Jeżeli przyjechał na kadrę z drobnym urazem to nie powinien grać towarzysko z Czechami. Tylko wykurować się na Portugalię, bo to ten mecz ma znaczenie. Dziś kapitana nie będzie, ale idę o zakład, że w weekend zagra w Bayernie. Ktoś tu zapomniał, które z naszych listopadowych spotkań jest ważniejsze?

 

Jest taka teza, że brak największej gwiazdy zespołu, na którą zwrócone są oczy także kolegów z drużyny, przesuwa odpowiedzialność za wynik na większą grupę zawodników. Portugalia radzi sobie w Lidze Narodów tak, że nikt nie mówi o tym, że Cristiano Ronaldo zrobił sobie wolne. U nas można mieć przykre wrażenie, że „Lewy” opuścił nasz okręt na ostatniej prostej. W sytuacji, gdy ten zmierzał już na mieliznę „Dywizji A”. Jeżeli drużyna poradzi sobie bez swego kapitana i najlepszego piłkarza coś wreszcie drgnie i być może będzie bardzo wymowne. A zatem, panowie piłkarze, nie macie nic do stracenia. W Guimaraes można wygrać nie tylko lepsze miejsce w koszyku, ale zdecydowanie coś więcej.

 

Transmisja meczu Portugalia - Polska od godziny 20.35 w Polsacie Sport. Komentują Mateusz Borek i Tomasz Hajto. Początek przedmeczowego studia od godziny 18.00 w Polsacie Sport.