Drugi set hitu 12. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel – ONICO Warszawa. Antoine Brizard popisał się skuteczną kiwką, ale jastrzębianie poprosili o weryfikację, twierdząc, że piłka była na ich stronie gdy dotykał jej rozgrywający rywali. Challenge nie zmienił jednak decyzji sędziów.

 

Na trybunach rozległy się gwizdy. W stronę arbitrów posypały się niepotrzebne wyzwiska. Z sędzią dyskutował jeszcze Grzegorz Kosok, protestowali też inni zawodnicy gospodarzy. Komentujący to spotkanie Tomasz Swędrowski i Ireneusz Mazur wstrzymywali się od jednoznacznej oceny, przyznając, że sytuacja nie jest oczywista.

 

– Jestem w stanie bardziej wierzyć sędziom, ich wrażeniu po obejrzeniu powtórek, które widzieli kilka razy – stwierdził były selekcjoner reprezentacji.

 

Sprawa błędu "gry w przestrzeni przeciwnika" i weryfikacji takich sytuacji budzi ostatnio sporo kontrowersji. Kontrowersja, do której doszło w Jastrzębiu-Zdroju nie była pierwszą, która wywołała namiętne dyskusje sympatyków siatkówki.

 

Co na ten temat mówią "Przepisy gry w piłkę siatkową w Polsce" dostępne na stronie PZPS?

 

11.1 Sięganie nad siatką na stronę przeciwnika

 

11.1.1 Podczas blokowania blokujący może dotykać piłkę znajdującą się po drugiej stronie siatki, pod warunkiem, że nie wpływa na grę przeciwnika przed lub w czasie wykonywania przez niego ataku.

 

11.1.2 Po ataku dozwolone jest przełożenie ręki na drugą stronę siatki, pod warunkiem, że dotknięcie piłki miało miejsce we własnej przestrzeni.

 

Zacytowane tu punkty powiązane są jeszcze z przepisami dotyczącymi bloku i ataku, m.in.

 

13.2 Ograniczenia dotyczące ataku

 

13.2.1 Zawodnik linii ataku może wykonać spełniony atak, uderzając piłkę znajdującą się na dowolnej wysokości, pod warunkiem, że ma kontakt z piłką w swojej przestrzeni. (...)

 

13.3 Błędy ataku

 

13.3.1 Zawodnik dotyka piłkę nad polem gry zespołu przeciwnego.

 

Jak wygląda ocena takiej sytuacji ze strony arbitrów meczu i osób odpowiedzialnych za weryfikację wideo?

 

– Pierwsza uwaga jest taka, że bardzo dużo zmienił challenge. Coś, co kiedyś ocenialiśmy gołym okiem, biorąc pod uwagę zamiar zawodnika i pewną płynność gry, teraz oceniamy dosłownie klatka po klatce. To sporo zmienia – powiedział Wojciech Maroszek, polski sędzia klasy międzynarodowej (prowadził m.in. mecze MŚ 2018), którego poprosiliśmy o wypowiedź na temat tego typu sytuacji.

 

– Zasada jest taka, że przy ataku, w tym oczywiście przy kiwce, oceniamy każdą klatkę, na której widoczny jest kontakt zawodnika z piłką. Jeżeli chociaż jedna z tych klatek pokazuje, że kontakt był po stronie przeciwnika, to jest to błąd. Czyli nawet jeżeli zawodnik zaczyna atakować, rozpoczyna kontakt z piłką nad swoim boiskiem, ale kończy po stronie przeciwnika, to jest to błąd. Pewnym wyjątkiem jest sytuacja, gdy w międzyczasie piłkę zaczyna dotykać blokujący, wtedy traktujemy to jako tzw. "przepychankę". Wówczas, przy przepychaniu jest możliwy kontakt z piłką po stronie przeciwnika. Obok ataku jest jeszcze przykład rozgrywającego, który również nie ma prawa odbijać piłki po stronie przeciwnika. Jeśli znajdziemy klatkę, na której widać, że ma on z nią kontakt po stronie przeciwnika, to jest to błąd  dodał arbiter.

 

Wielu kibiców w mediach społecznościowych krytykuje sędziów, zarzucając im nieznajomość przepisów (!) lub złą interpretację sytuacji.

 

– Problem interpretacji wiąże się z domyślaniem się, jakie były intencje zawodnika. To są pojedyncze przypadki – stwierdził Maroszek.  

 

Sędzia Maroszek wyodrębnia dwa niezwykle istotne aspekty weryfikacji, które prowadzą do kontrowersji:

 

1. Jakość obrazu na challengu

 

– Jesteśmy jedynym krajem, który w ogóle sprawdza te piłki, zagrania w przestrzeni przeciwnika. Inne federacje tego nie robią, obawiając się kontrowersji. W związku z tym my nie mamy dedykowanej kamery w osi siatki, kamery bardzo dobrej jakości, która pozwalałaby to ocenić. My te piłki oceniamy na podstawie jedynej kamery, która jest ustawiona w osi siatki, tzw. kamery ogólnej. Ona obserwuje całe boisko, dlatego, kiedy powiększymy ten obraz, to nie jest to już tak doskonały obraz, jak z poszczególnych kamer challenge. Więc jest to na pewno dodatkowe utrudnienie dla sędziów, którzy analizują ten obraz.

 

2. Nieznajomość przepisów wśród osób obserwujących mecz

 

– Obawiam się, że nie wszyscy tak samo rozumiemy przepisy. To powoduje kontrowersje. Czasem słyszę, że osoby obserwujące mecz podają błędne interpretacje: że jest to kwestia pozycji piłki, gdzie się ona znajduje, a nie gdzie jest ona dotykana, albo, że liczy się miejsce, gdzie zaczynamy kontakt z piłką, a nie gdzie go kończymy. Przepisy mówią co innego. 

 

Obecne rozgrywki PlusLigi zbliżają się do półmetka. Sporych kontrowersji mieliśmy już kilka, a można zaryzykować stwierdzenie, że i w dalszej części sezonu ich nie zabraknie. Miejmy nadzieję, że informacje przekazane przez sędziego Wojciecha Maroszka pozwolą kibicom łaskawszym okiem spojrzeć na decyzje arbitrów w tego typu sytuacjach.

 

W załączonym materiale wideo kontrowersyjna sytuacja z meczu  Jastrzębski Węgiel – ONICO Warszawa (2:3).