Przemek Garczarczyk: Walka z Deontay’em Wilderem o mistrzostwo świata zamyka osiem miesięcy Twojej pracy w Houston z Arturem Szpilką. Najważniejsze spostrzeżenie?

Ronnie Shields: Fakt, że Artur przekonał mnie, że wie jak ciężko trzeba pracować, żeby mieć szansę zostania mistrzem  świata. Te ostatnie miesiące szczególnie, ale już wcześniej widać było u niego tylko jedno nastawienie – praca. Dlatego naprawdę wierzę, że 16 stycznia mu się powiedzie. Ostatni raz kiedy widziałem w kimś taki ogień, takie poświęcenie, to kiedy przygotowywałem Evandera Holyfielda do walki z Busterem Douglasem. “Nie mogę się doczekać, wiem, że go znokautuję, po prostu wiem!” – mówił Evander. 25 lat później słyszę coś takiego od Artura.

 

Mayweather uderza w świat boksu, McGregora i Rousey! Rasizm kością niezgody

Mocne porównanie. Jak blokujesz te wszystkie wypowiedzi Wildera z których wynika, że walka z Arturem będzie dla niego łatwa, że potrwa kilka rund i będzie nokaut?

Nie czytam, nie zwracam uwagi, macham ręką. Wiem, że Artur zna pewnie każdą jego wypowiedź, ale na niego to też nie ma  żadnego wpływu. Co to ma znaczenie? Każdy może opowiadać co zrobi, trudniej to pokazać. Możesz gadać, co chcesz – musisz tylko pamietać o tym, że kiedy wyjdziesz na ring, to pod drugiej stronie będzie prawdziwy rywal, a nie dziennikarz czy kibic, któremu wrzucasz swoje mądrości. Rywal, który bije, a nie tylko słucha. Deontay wie, że robi wiele błędów. My też to wiemy, będziemy chcieli je wykorzystać.

Zgadzasz się z opinią Artura, że Wilder nie może sie na jego temat wypowiadać, bo nigdy nie bił się z zawodnikiem takim jak on? Że  wygra walkę to zmianami pozycji, szybkością?

Taki jest plan. Wilder nigdy nie walczył z kimś, kto nie tylko jest szybki, ale tak silny jak Szpilka. Jak stoisz przed Deontay’em, to jesteś jego wymarzonym rywalem. Łatwym do trafienia, wygodnym. A co będzie się działo w głowie mistrza, kiedy przed nim będzie tylko powietrze? Kiedy będzie bił w pustkę i frustrował się faktem, że będą leciały kontry? To nasze podstawowe założenie podczas sparingów – bijesz, nie trafiasz, leci bomba od  Artura. Pytanie – jak się zachowa Wilder, kiedy walka nie będzie się układała po jego myśli,  kiedy będzie przeżywał w ringu coś nowego? Jak się uwierzy w jego durne gadanie, to się przegrywa. My nie wierzymy.  

Przykładasz jakieś znaczenie do obiegowej opinii, że szczęka Wildera ze stali raczej nie jest?

Nie. Powiem jedno -  w każdej walce rywale Wildera chcieli testować jego szczękę. Po co? Artur będzie bił na korpus więcej niż wszyscy inni, bo jak patrzysz na walki Deontay’a, to ręce są wysoko. Chroni swoją słabość. Poprzedni rywale stawiali wszystko na jedno uderzenie, na jeden strzał. U nas odwrotnie - zapomnij o szczęce, bij na dół. Jak w starym powiedzeniu – zniszcz ciało, to głowa sama spadnie. Słyszę czasami te przewidywania, że Arturowi będzie ciężko coś zrobić, bo będzie musiał bić w górę, a to trudniej, to czy tamto… Prawie zawsze słyszę to od tych, którzy w ringu nigdy nie byli. Nie wiedzą o czym mówią. Ktoś zapomina, że trzeba poczekać aż rywale wyjdą na ring, by coś naprawdę powiedzieć. Bo gdyby wszystko było wiadomo, po jakichś papierowych porównaniach, to po co wychodzić na ring?

Prawdziwy boks to nie gra na Playstation.

Dokładnie. Ja się cieszę ze wszystkich zachwytów nad szansami dla Wildera. To dobrze dla Artura, bo jak go znokautuje, to trzeba będzie jeszcze mocniej go chwalić. Tak trzymać, Deontay. Gadaj, gadaj, dolewaj oliwy do ognia…