Polki przegrały wszystkie trzy spotkania grupowe i zajęły czwarte miejsce w swojej grupie, a to oznacza, że zabraknie ich na igrzyskach w Rio de Janeiro. Niemczyk krytycznie oceniła ostatni mecz z Włoszkami (2:3).

 

Magiera: Polki miały potencjał na półfinał, ale go nie wykorzystały

 

"Musimy spojrzeć na to, kto nasz zespół ograł. Nastolatki, dziewczyny, które mają po 19 lat i mniej. To za cztery lata one sprawią nam prawdziwe lanie. Nasze siatkarki, mając wszystko w swoich rękach, powinny gryźć parkiet, ale ja tego nie widziałam. Nie chodziły do asekuracji za każdym razem, nie rzucały się do wszystkich piłek i nie wspierały się nawzajem, gdy się coś złego działo" - powiedziała PAP mistrzyni Europy z 2003 roku.

 

Jej zdaniem, żeńska reprezentacja z turnieju na turniej gra coraz słabiej i jej pozycja w rankingach mocno spada.

 

"Dziewczyny muszą sobie zdać sprawę z jednej rzeczy. Dzisiaj one nie są drugą czy trzecią reprezentacją w Europie, ale ósmą albo dziewiątą. Pytanie, które są na świecie? Jeżeli one same tego nie zrozumieją i nie zaczną mocniej pracować na treningach i podnosić poprzeczki, to nie zaczniemy grać lepiej. Bo z tego co widzę, nie ma postępu w drużynie jeśli chodzi o obronę, blok czy nowe umiejętności gry w ataku. Nie widzę, żeby dziewczyny próbowały atakować zahaczając palce w bloku. Jeżeli się pewnych elementów nie robi na treningu, jeśli nie szanuje się piłki, to gra się tak, jak w meczu z Włoszkami" - skomentowała.

 

Była siatkarka zwróciła też uwagę, że nie tylko parametry i dobre warunki fizyczne decydują o sile zespołu.

 

"Jest wiele elementów, którymi można grać w siatkówkę. Japonki, które nigdy nie imponowały warunkami, potrafią walczyć z drużynami, które atakują im nad blokiem. To nie parametry są najważniejsze w siatkówce. Ja nigdy nie miałam 190 cm wzrostu, dlatego musiałam grać innymi elementami. I nie obrażałam się na Gośkę Glinkę, że ma więcej wzrostu. Wiedziałam, że jeżeli ona nadrobi za mnie w ataku, to ja jej muszę pomóc w obronie i w przyjęciu" - tłumaczyła.

 

Niemczyk martwi się o przyszłość żeńskiej siatkówki, która według niej zmierza w złym kierunku.

 

"Nie wiem, co będzie z reprezentacją, jak Kaśka Skowrońska-Dolata i Anka Werblińska zakończą kariery. Trzeba się zastanowić, w jakim kierunku powinna podążać żeńska siatkówka. Póki co, ze strony związku nie widzę jakiegokolwiek pomysłu" - podsumowała.