Piotr Świerczewski odpowiada na zarzuty: Nadział się, bo byłem szybszy

Piłka nożna
Piotr Świerczewski odpowiada na zarzuty: Nadział się, bo byłem szybszy
fot. PAP

Zostałem sprowokowany. On chciał mnie uderzyć pierwszy, ale byłem szybszy. Ja go nie zaatakowałem. Ja się broniłem – mówi Polsatsport.pl o incydencie na turnieju w Dębicy asystent Marcina Dorny w kadrze U-21 Piotr Świerczewski. Zobacz tylko u nas!

Sebastian Staszewski: Co wydarzyło się w Dębicy podczas Międzynarodowego Noworocznego Turnieju Piłkarskiego o Puchar Burmistrza Miasta Dębica? Bo w mediach można przeczytać, że Piotr Świerczewski pobił na oczach dzieci kierownika drużyny Polonez Wiedeń. To prawda?

 

Piotr Świerczewski: Do incydentu faktycznie doszło. Razem z Reprezentacją Aktorów Polskich graliśmy mecz z Polonezem, który robił wszystko, aby do kolejnej rundy awansowała Wisła Kraków. Zachowywali się nie fair, wybijali piłkę po autach, nie chcieli rywalizacji tylko nam przeszkadzali. Atmosfera stała się nerwowa. W pewnym momencie sędzia zagwizdał faul, a oni zaczęli mnie wyzywać. „Chu…, frajerze”.  Kazałem im się „odp…”. Wtedy na boisko wskoczył pijany kierownik drużyny.

 

Świerczewski pobił działacza na oczach dzieci!

 

I Pan go położył jednym ciosem?

 

No nadział się. Zostałem sprowokowany. On chciał mnie uderzyć pierwszy, ale byłem szybszy. Ja go nie zaatakowałem. Ja się broniłem.

 

Co było dalej?

 

Gościa podnieśli. Meczu nie dokończyliśmy. A po turnieju chłop cały i zdrowy poszedł na bankiet, gdzie pił dalej. Ta drużyna to byli jacyś budowlańcy z Wiednia i chcieli się zabawić. Nikt im nie przeszkadzał. A kierownik jakby siedział na swoim miejscu, to by nie dostał.

 

W mediach winnym jest jednak Pan…

 

Gdybym jechał samochodem i wpadłby mi po auto pijany facet, to byłaby moja wina? Byłoby mi głupio, jasne, ale przecież gość nie musiał pić i pchać się pod auto. Tu było podobnie. Miałem nie reagować, kiedy ktoś mnie obrażał i jeszcze do mnie doskoczył? Gazetom potrzebny jest skandal, to wyciągnęli te zdarzenie. Zamiast zająć się Amber Cup, Galą Mistrzów Sportu czy dobrą grą polskich siatkarzy, ktoś chce zrobić zamieszanie. Gdyby pobiło się dwóch Mietków, nikt by nawet nie zwrócił na to uwagę. Bez sensu.

 

Żałuje Pan tego, co się stało?

 

Wyszło głupio, ale nie zawiniłem. Czasem się tak zdarza, że dorośli mężczyźni dadzą sobie po gębach, aby wyjaśnić nieporozumienia. Szkoda, że media insynuują coś innego, niż miało miejsce.

Sebastian Staszewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze