Mateusz Borek: Ze mną jest elegancki młody mężczyzna, w garniturze... Widać, że kreacja została przygotowana.

Artur Szpilka: Trudno nie być eleganckim przed walką o mistrzostwo świata. Nie mogę się doczekać, jestem bardzo pewny siebie. Fajnie to wygląda, nie ma już tyle złej krwi. Miałem mu to za złe, że mówił, iż jestem nikim. Po porażce z Bryantem Jenningsem nauczyłem się, że do każdego rywala trzeba mieć szacunek. Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać po zawodniku.

Na konferencji było dużo osób, czuć atmosferę tego bokserskiego święta!

Fajnie było, jak pozowaliśmy do zdjęcia z niekwestionowanym mistrzem świata Lennoxem Lewisem. Co ciekawe pamiętał mnie z gali w Polsce! Jesteśmy częścia historii - czy się to komuś podoba, czy nie. Mam czas na jej zmianę. Lepszej rzeczy nie mogłem sobie wyobrazić!

Lubisz presję, bo ciągle bierzesz ją na siebie. Powtarzasz, że będziesz pierwszym polskim mistrzem świata wagi ciężkiej.

Czy ja wiem, czy to jest presja? Nie jestem mistrzem świata, to raczej on powinien ją czuć. W nosie mam tę presję... Powiedziałem, że po walce chciałbym usłyszeć "and the new!". Po to tam wychodzę. Jedno jest pewne: ktoś padnie! Zawsze ceniłem wojowników i zawsze taki byłem.

Po wczorajszych wydarzeniach dzisiaj wokół was było kilku ochroniarzy.

Ja i Wilder dostaliśmy pismo z komisji, że jeśli cokolwiek się stanie, to walka zostanie odwołana. Co z tego, że się pobijemy, jak nam za to nie zapłacą?

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo!