Zapytany czy nie czuje się trochę rozczarowany, zwłaszcza po zajęciu dzień wcześniej trzeciego miejsca w drużynowej rywalizacji, stwierdził, że absolutnie nie.

 

Pindera: Jest lepiej, ale wygrywają inni

 

"Cieszę się, że udało mi się utrzymać koncentrację, skupić na sobie i na tym co i jak mam zrobić. To dało dobry jak na dzień dzisiejszy efekt w postaci pierwszej dziesiątki i dwóch fajnych skoków" - ocenił zawodnik KS Eve-nement Zakopane, który w pierwszej serii uzyskał 131,5 a w finałowej 129,5 m.

 

Dodał, że jest pełen optymizmu, ponieważ przed nim jeszcze szesnaście pucharowych konkursów indywidualnych.

 

"Wspaniale, że to dopiero połowa sezonu, a przede mną jeszcze ta - myślę łatwiejsza - jego część. Mam nadzieję, że teraz już wszystko wróci na swoje miejsce i pewne tryby zaczną współgrać ze sobą, no i będziemy wszyscy już tylko dobrze się bawić" - podkreślił skoczek z Zębu.

 

Odnosząc się do warunków podczas niedzielnego konkursu powiedział, że były nieco zmienne.

 

"Nie było wprawdzie specjalnych podmuchów, ale przy tym poziomie jaki chociażby prezentuje czołówka, każde - nawet minimalne do metra na sekundę wahanie wiatru ma znaczenie. No ale w tym jest właśnie urok tego sportu" - podsumował Stoch.

 

Maciej Kot, który oddając skoki na odległość 133 i 126 m zajął dwunaste miejsce przyznał, że miał nadzieję na pierwszą dziesiątkę.

 

"W sumie to był bardzo dobry weekend. Oddawałem naprawdę fajne skoki, ale chciałoby się być wyżej. Absolutnie nie narzekam, jednak czuję pewien niedosyt" - zaznaczył zawodnik zakopiańskiego AZS.

 

Dodał, że mając przed sobą jeszcze sporo konkursowych startów, ma nadzieję na coraz wyższe lokaty. "Z podobnymi jak te tutaj skokami jest to do zrobienia. Dzisiaj zabrakło mi też trochę szczęścia, bo np. trafiając na ciut lepszy wiatr dziesiątka byłaby murowana".

 

W niedzielę na Wielkiej Krokwi zwyciężył Austriak Stefan Kraft, drugi był jego rodak Michael Hayboeck. Trzecie miejsce zajął lider klasyfikacji generalnej Słoweniec Peter Prevc.

 

W konkursie wystartowało dziewięciu Polaków. Prócz Stocha i Kota w finałowej serii skakali: Dawid Kubacki, który zajął 16. pozycję, tuż za nim uplasował się Andrzej Stękała, 21. był Stefan Hula, a 27. Jakub Wolny. Krzysztof Biegun, Piotr Żyła i Jan Ziobro nie zdołali wejść do trzydziestki.

 

Kolejne konkursy PŚ odbędą się w Japonii. W Sapporo Polskę reprezentować będą: Kamil Stoch, Stefan Hula, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Klemens Murańka i Andrzej Stękała.