Gospodarze potwierdzili swoją dominację w lidze NBA w obecnym sezonie. Obrońcy tytułu, którzy wygrali 39. mecz z rzędu we własnej hali, rozbili rywali różnicą aż 30 pkt. A ekipa z San Antonio zakończyła serię 13. zwycięstw.

Rezultat meczu był praktycznie przesądzony już na początku trzeciej kwarty, gdy "Wojownicy" prowadzili 76:56. W ekipie gości z Teksasu brakowało Tima Duncana, który leczy kontuzję kolana.

 

NBA: Niespodziewana porażka Oklahoma City Thunder


Gospodarze, którzy aż 11 razy trafili za trzy punkty, zanotowali prawie 52-procentową skuteczność rzutów z gry, a sześciu zawodników odnotowało dwucyfrową zdobycz punktową. W ekipie Spurs tylko trzech graczy przekroczyło 10 pkt, a najwięcej - 16 pkt - uzyskał Kawhi Leonard.

W ciągu ośmiu dni Warriors różnicą co najmniej 30 punktów pokonali Spurs, ale i najlepszych obecnie na Wschodzie Cleveland Cavaliers oraz inny czołowy zespół tej konfrontacji Chicago Bulls.

- Mamy świadomość, że to tylko kolejny mecz sezonu zasadniczego, ale z drugiej strony, jeśli tylko możemy pokazać kim jesteśmy i co potrafimy, staramy się skorzystać z tej okazji - zaznaczył Curry, którego akcje publiczność kwitowała skandowaniem "MVP, MVP, MVP".

Z kolei szkoleniowiec pokonanych Gregg Popovich obrazowo skomentował wydarzenia na boisku: - Wyglądało to jak pojedynek mężczyzn z chłopcami.

Strzelecką formą błysnął DeMarcus Cousins z Sacramento Kings, który w pojedynku z Charlotte Hornets zdobył 56 pkt. To jednak nie pomogło jego drużynie, która po dwóch dogrywkach uległa gościom 128:129.

Cousins ustanowił rekord klubu z Sacramento, poprzedni należał do Chrisa Webbera i wynosił 51 pkt. Do 56 punktów dołożył 12 zbiórek i cztery asysty. W ekipie rywali najwięcej - 28 pkt - uzyskał Troy Daniels, a 24 pkt zaliczył Kemba Walker.

Po czterech porażkach Miami Heat w końcu wygrali. Na wyjeździe pokonali 89:84 Chicago Bulls. Zespół z Miami doskonale zagrał w końcówce meczu, choć na początku czwartej kwarty jeszcze przegrywał ośmioma punktami. Jego liderem - z 28 pkt - był Dwyane Wade, który pochodzi z... Chicago. Hiszpan Pau Gasol z 19 był najskuteczniejszy w ekipie "Byków".

Washington Wizards, mimo dobrej gry Marcina Gortata (10 pkt i 11 zbiórek), przegrali u siebie z Boston Celtics 91:116. Polak uzyskał 21. w sezonie, a szóste z rzędu, tzw. double-double. "Celtowie" zanotowali trzeci kolejny triumf w lidze, a zespół Gortata poniósł z ekipą z Bostonu już czwartą porażkę w sezonie.

Najwięcej punktów dla Wizards zdobyli Otto Porter, który wrócił do gry po czteromeczowej przerwie, i Jared Dudley – po 15 oraz Ramon Sessions - 12. W zwycięskim zespole wyróżnili się rozgrywający Isaiah Thomas – 23 pkt i dziewięć asyst oraz Evan Turner – 18.