Miroslav Klose, Lukas Podolski, Piotr Trochowski… Piłkarzy, których reprezentacja Polski bezpowrotnie straciła na rzecz obcych krajów nie brakuje. Do tego nieszczęśliwego dla polskiego futbolu grona dołączył przed kilkoma miesiącami Matt Miazga, nowy piłkarz Chelsea Londyn, za którego Anglicy zapłacili 5 milionów euro! Amerykański obrońca, który jeszcze niedawno występował w Red Bull New York, podpisał z londyńskim klubem 4,5-roczny kontrakt. W październiku ubiegłego roku Mateusz zasilił szeregi reprezentacji Stanów Zjednoczonych. I to mimo, iż Maciej Chorążyk, szef siatki skautów PZPN, obserwował obrońcę od 2010 roku. – Pierwszy raz przyleciał do Polski na kadrę U-15. Mam w Stanach trzyosobową komórkę skautingową. Zgłosili Miazgę i Patricka Białego. Po tych konsultacjach Matt pojawił się na kadrze jeszcze raz - mówi Polsatsport.pl Chorążyk.

 

Dwa paszporty, jeden wybór

 

Utalentowany 20-latek, choć urodził się w Clifton w stanie New Jersey, z Polską związany jest od zawsze. Posiada polski paszport. Wakacje kilkukrotnie spędzał pod Rzeszowem, gdzie do dziś mieszka jego rodzina. Nieźle mówi po polsku. Na kontach społecznościowych większość jego znajomych ma polskie nazwiska: Madej, Piwowarczyk, Chojnowski. - Urodziłem się w USA, ale mam dwa paszporty. Polskę odwiedzałem wielokrotnie. Śledziłem też rozgrywki Ekstraklasy. Przez pewien czas byłem w kontakcie z ludźmi z polskiej federacji, ale później ten kontakt ustał. Nie wiem jaka będzie moja przyszłość. Na razie jestem otwarty – powiedział Miazga w nieopublikowanym wywiadzie, którego udzielił mi 28 lipca 2013 roku.

 

Czterech na jednego! Wyjątkowy wywiad z Leo Messim

 

Dziesięć miesięcy wcześniej, 4 października 2012 roku, Miazga zadebiutował w reprezentacji Polski U-18 prowadzonej przez Marcina Dornę. Polska pokonała w meczu towarzyskim Słowenię 2:1. W Brzegu bramki dla biało-czerwonych zdobyli wówczas Dariusz Formella i Vincent Rabiega. Miazga rozegrał 80 minut. – Tyle trwało tamto spotkanie. Matt zebrał za nie całkiem niezłe oceny – wraca pamięcią do tamtego meczu Chorążyk.

 

Po drodze nie zabrakło jednak zgrzytów. Miazga sam musiał płacić za przeloty do Polski (takie reguły panowały w PZPN). Weto w sprawie kupna drogich biletów dla piłkarza – jak poinformował we wtorek „Super Express” - miał postawić dyrektor sportowy PZPN Stefan Majewski. Poza tym, mimo iż z Amerykaninem z polskim paszportem kilkukrotnie rozmawiał prezes Zbigniew Boniek, seniorska kadra nigdy nie wyraziła nim poważnego zainteresowania. W jednym z wywiadów sam Miazga przyznał: - Polacy powiedzieli mi, że będę powoływany, jeśli zacznę grać w Europie.

 

Gruzja była ostatnim dzwonkiem

 

W maju 2015 roku w Nowym Jorku z Miazgą spotkał się Mateusz Borek. W rozmowie z komentatorem Polsatu Sport piłkarz powiedział: - Pierwsze powołały mnie Stany Zjednoczone, więc zgłosiłem się do nich. Tu jestem podstawowym graczem, jedziemy na mistrzostwa świata. To jest dobra okazja, by pokazać się światu. Nie podjąłem jednak żadnej decyzji! Nie wiadomo, co się stanie w przyszłości – ja jestem otwarty na USA i na Polskę.

 

Amerykanie faktycznie nie próżnowali. Obrońca otrzymywał regularne powołania do kadr  USA U-18, U-20 i U-23. 13 października 2015 r. zadebiutował w seniorskiej kadrze w wygranym 6:1 meczu eliminacji do mistrzostw świata 2018 z Saint Vincent i Grenadynami. Co ciekawe Adam Nawałka rozważał powołanie piłkarza na eliminacyjny mecz z Gruzją, ale od pomysłu ostatecznie odstąpiono. Dokładnie cztery miesiące później Miazgę „zaklepali” sobie Amerykanie. To w ich reprezentacji będzie występował w przyszłości. Dopiero za kilka lat dowiemy się jednak czy czeka go wielka kariera – jak Klosego czy Podolskiego – czy może los Danny’ego Szeteli, innego Polonusa, który przed laty wybrał kadrę USA.