Kamil Glik na Półwyspie Apenińskim spędza już szósty sezon. Od 2011 roku wychowanek MOSiR Jastrzębie Zdrój jest piłkarzem legendarnego klubu z Turynu – Torino. Włochy to dziś drugi dom polskiego piłkarza. Co w Italii Kamil ceni najbardziej? – Na pewno kuchnię. To numer 1. Kuchnia włoska dla sportowca jest najlepsza na świecie. Oparta jest na makaronach, ryżu, sałatkach. Mi i mojej żonie we Włoszech żyje się bardzo dobrze. Styl życia i tutejsza mentalność nam się podoba – powiedział kapitan Torino.

 

Radović: Nie zagram w Legii, bo są tam ludzie, którzy mnie nie chcieli

 

W poprzednim sezonie 28-latek zachwycił nie tylko świetną grą w obronie, ale także skutecznością w ofensywie. W Serie A aż siedmiokrotnie pokonywał bramkarzy rywali! W trwających obecnie rozgrywkach ta sztuka jeszcze się Polakowi nie udała. - Czasami po meczach Włosi mówią: „No jak to? Kamil znów nie strzelił bramki? To chyba nie był super mecz w jego wykonaniu”. W poprzednim sezonie udawało się zdobywać bramki, teraz brakuje szczęścia. Miałem przecież kilka okazji. Na przykład w derbach Turynu. Wtedy jednak świetną interwencją popisał się Gianluigi Buffon – powiedział Glik.