Faworyt poniedziałkowego meczu mógł być tylko jeden. Pogoń Szczecin była gospodarzem, za sobą miała – jak zapewniał dziennikarzy trener Czesław Michniewicz – fantastyczny okres przygotowawczy, a w tabeli Ekstraklasy zajmowała czwarte miejsce mając widoki na awans do europejskich pucharów. Znacznie gorzej było w Kielcach. Koronę tylko trzy punkty dzieliły od strefy spadkowej, a klub co rusz dręczyły kłopoty kadrowe i finansowe. Ostatecznie to szczecinianie byli górą, choć łatwo na pewno nie było.

 

Fogiel z Paryża: PSG w szoku. Wywiad Auriera wywołał trzęsienie ziemi

 

Goście na prowadzenie wyszli już w 7. min za sprawą Bartłomieja Pawłowskiego. Akcja kielczan zgłosiła akces do miana akcji całej kolejki! W pole karne piłkę podcinką zagrał Airam Cabrera, a Pawłowski najpierw przyjął ją na klatkę piersiową, następnie podbił głową, aż w końcu skierował futbolówkę do bramki Jakuba Słowika. Nie był to jedyny pozytywny akcent w wykonaniu Cabrery. Dziesięć minut później Hiszpan wykorzystał dokładne dogranie Nabila Aankoura i wślizgiem podwyższył prowadzenie.


Korona zaskoczyła podopiecznych Michniewicza, którzy mieli wielkie problemy z zatrzymaniem kontrataków gości. Po stronie Pogoni było posiadanie piłki, szczecinianie częściej atakowali bramkę rywala (oddali osiem strzałów, Korona tylko… dwa), ale nic z tego nie wynikało. Nawet w 41. min., kiedy Zbigniew Małkowski fantastycznie obronił strzały z kilku metrów – najpierw Rafała Murawskiego, a następnie Marcina Listkowskiego.


W przerwie w szatni gospodarzy musiało być gorąco. Pierwszy kwadrans był co prawda bezbarwny, ale w 60 min. po akcji Adama Frączczaka do piłki dopadł Rafał Murawski, który pokonał Małkowskiego i Pogoń wróciła do gry. Trafienie kontaktowe dało Portowcom nadzieję na co najmniej jeden punkt. Do remisu miejscowi doprowadzili na 20 min. przed końcem. Znów z dobrej strony pokazał się Frączczak, który strzelił gola uderzeniem z lewej nogi zza pola karnego. Gospodarzom było jednak mało, wciąż atakowali bramkę gości. Ich próby zakończyły się powodzeniem osiem minut później. Fantastyczny rajd kapitana Murawskiego wykończył nowy nabytek Pogoni, Węgier Adam Gyurcso.
 

Dzięki zwycięstwu Pogoń umocniła się na czwartym miejscu w tabeli ligi mając tyle samo punktów, co trzecia Cracovia. Korona wciąż zajmuje 12. lokatę. Już za tydzień szczecinianie zmierzą się na wyjeździe z Piastem Gliwice, natomiast Koroniarze spotkają się z Lechią Gdańsk. 

 

POGOŃ Szczecin – KORONA Kielce 3:2 (0:2)

 

BRAMKI: Murawski 59, Frączczak 70, Gyurcsó 78 – Pawłowski 7, Cabrera 17. SĘDZIA: Przybył (Kluczbork). WIDZÓW: 5142.

 

POGOŃ: Słowik – Frączczak, Czerwiński, Fojut, Lewandowski (60. Nunes) – Listkowski (46. Zwoliński), Murawski, Matras, Akahoshi (67. Kort), Gyurcsó – Dwaliszwili.

 

KORONA: Małkowski – Gabovs, Wierchowcow, Dejmek, Sylwestrzak – Sierpina, Trafford (61. Fertovs), Jovanović, Aankour (80. Sekulski), Pawłowski – Cabrera (71. Trytko).

 

ŻÓŁTE KARTKI: Listkowski - Pawłowski