MotoGP: Australijski festiwal wywrotek

Moto
MotoGP: Australijski festiwal wywrotek
fot. PAP

Trzeci i ostatni dzień testów MotoGP w Australii upłynął pod znakiem zmiennej pogody i prawdziwej parady wywrotek. Na suchym torze doszło aż do trzynastu wypadków, z których nie wszyscy wyszli bez szwanku.

Niektórzy, jak Hiszpanie Tito Rabat i Aleix Espargaro, upadali w piątek aż dwukrotnie. Na deskach znalazł się także najszybszy dzień wcześniej Maverick Vinales oraz główni faworyci, Marc Marquez i obrońca tytułu Jorge Lorenzo. Im co prawda nic się nie stało, ale mniej szczęścia miał najszybszy w środę Danilo Petrucci, który złamał aż trzy kości prawego śródręcza, co stawia pod znakiem zapytania jego start w pierwszym wyścigu sezonu. Na ból barku po wywrotce narzekał także Bradley Smith, do którego na poboczu dołączył zespołowy kolega, Pol Espargaro. Hiszpan przewrócił się omijając upadającego Lorenzo.

 

F1: Wszyscy kierowcy sezonu 2016 potwierdzeni!

 

Skąd te wywrotki?

 

Podczas listopadowych testów w Walencji do całej serii upadków doprowadziły dalekie od ideału przednie opony Michelin, które jednak do czasu niedawnych jazd w Malezji udało się mocno poprawić. Na torze Sepang doszło do zaledwie kilku wywrotek. Skąd więc aż tyle „dzwonów” w Australii?

 

Winna znów wydaje się przednia opona, ale tylko połowicznie. Większość wypadków spowodowana była uślizgiem przodu – często jeszcze podczas jazdy na wprost, na samym początku hamowania. Podobnie było w ostatnich latach także podczas wyścigów na australijskim obiekcie. Na torze panowały dziś dość niskie temperatury, a do większości wywrotek doszło wkrótce po wyjeździe zawodników z alei serwisowej.

 

Pech? Miejmy nadzieję. W przeciwnym razie można się zastanawiać, czy Michelin nie ma przypadkiem problemów z rozgrzewaniem ogumienia lub jego odpowiednią pracą w szerokim wachlarzu temperatur, co było zmorą Francuzów w przeszłości. W gorącej Malezji nie było problemów z przyczepnością, dlatego ostatnim sprawdzianem będą dla Michelin nocne testy w Katarze, gdzie też bywa bardzo ślisko. Trzeba jednak pamiętać, że w Australii podobne historie miały miejsce także, gdy motocykliści korzystali z ogumienia Bridgestone.

 

Sporo niespodzianek

 

Choć w południe jazdy po suchym torze na ponad dwie godziny przerwały opady deszczu, zawodnicy mogli wykonać sporo pracy i narzucić niezłe tempo. Ostateczne wyniki były jednak nieco zaskakujące. Najlepszy rezultat dnia uzyskał były dwukrotny mistrz MotoGP, Hiszpan Marc Marquez, którego czas 1:29.1 był tylko o dwie setne sekundy gorszy od najlepszego kółka Mavericka Vinalesa z czwartku. Zawodnik Suzuki tym razem był z kolei drugi, potwierdzając swoje świetne tempo w Australii i tracąc do asa Repsol Hondy tylko jedną dziesiątą sekundy.„Dzisiaj po raz pierwszy tej zimy zacząłem dobrze czuć się na motocyklu i oponach – powiedział Marquez. - Wczoraj pracowaliśmy nad elektroniką. Dziś nad ustawieniami.”

 

Trzeci był w piątek Cal Crutchlow, który po drodze także zaliczył niegroźną wywrotkę. Brytyjczyk wyprzedził rewelację dnia, Hectora Barberę na Ducati ekipy Avintia. Hiszpan ma za sobą kolejne udane testy i może być następnym – obok Petrucciego i Vinalesa – który sprawi w tym roku sporą niespodziankę. Piąty czas zanotował Valentino Rossi, który wyprzedził drugiego z zawodników zespołu Avintia, potężnego Francuza Lorisa Baza.

 

Pierwszą dziesiątkę uzupełnili Dani Pedrosa, Pol Espargaro, Jorge Lorenzo i Andrea Dovizioso. Co ciekawe, aż trzynastu zawodników zeszło poniżej bariery 1:30, a aż piętnastu zmieściło się w jednej sekundzie. Choć to po części kwestia charakterystyki toru Phillip Island, na którym trudno jest wypracować dużą przewagę, to mimo wszystko może to też zapowiadać niezwykle ciekawy i dramatyczny sezon.

 

Zmiana układu sił

 

O ile podczas testów w Malezji Jorge Lorenzo sprawiał wrażenie jeżdżącego w innej kategorii – dystansując rywali na blisko sekundę – o tyle w Australii sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. Obrońca tytułu był dość niewidoczny, niemal w środku stawki, podczas gdy na jej czoło wrócił Marquez. Duża ilość niespodzianek sugeruje także, że czeka nas kolejny sezon pełen niewiadomych.

 

Kolejne testy przed zawodnikami MotoGP na początku marca w Katarze, gdzie 20 marca odbędzie się pierwszy, nocny wyścig. Gdy kierowcy królewskiej klasy udadzą się na testy na Bliski Wschód, ich koledzy z mniejszych kategorii Moto2 i Moto3 testować będą w hiszpańskim Jerez. Tegoroczne zmagania MotoGP ponownie śledzić będzie można na sportowych antenach Polsatu.

 

Michał Fiałkowski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze