Pindera o "Husarii": Miało być inaczej

Sporty walki
Pindera o "Husarii": Miało być inaczej
fot. Polsat Sport
Christiann Palacio (z lewej) i Mateusz Polski (z prawej) czekają na werdykt

Husaria przegrała czwarty z rzędu mecz w World Series of Boxing. Tym razem z Casiques de Venezuela na Karaibach aż 0:5.

Wszystko jest możliwe, zwycięstwo i porażka też – pisałem przed kolejnym występem Rafako Hussars Poland. Nasz zespół zameldował się w Maiquetii w mocno międzynarodowym składzie i wydawało się, że Niemcy, Hamza Touba (52 kg) i Florian Schulz (plus 91 kg) oraz Irlandczyk Steven Donnelly (69 kg) mogą się skutecznie przyczynić do pierwszego w tym sezonie sukcesu.

 

Nic z tych rzeczy. Tym razem obcokrajowcy pozyskani do Husarii w drafcie zawiedli. 24 letni Touba, brązowy medalista ubiegłorocznych I Igrzysk Europejskich w Baku w niczym nie przypominał tego pięściarza, który toczył w minionym roku wyrównane walki z mistrzem świata, Azerem Elvinem Mamiszadą . Z niższym, krępym, 19. letnim Jose Gonzalezem powinien sobie poradzić bez większych problemów, ale po pierwszej, wygranej rundzie zupełnie się pogubił. Po przegranej walce powiedział, że czuł się na ringu w Maiquetii fatalnie, a siły stracił błyskawicznie i prawdę mówiąc nie ma pojęcia, co było tego powodem.

 

Drugi z Niemców, dwumetrowy Florian Schulz, aktualny wicemistrz Europy kategorii superciężkiej, wydawał się mieć znacznie więcej mocnych argumentów w pięściach od swojego rywala, Brazylijczyka Cosme Dos Santosa. Niestety, ważący 114 kg niemiecki pięściarz był po prosty tego dnia słaby i przegrał zasłużenie.

 

Steven Donnelly w poprzednim sezonie WSB wygrał pięć walk, pokonali go tylko Wenezuelczyk Gabriel Maestre i Azer Parwiz Bagirow. I dzięki tym zwycięstwom wywalczył awans na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. W Maiquetii jego przeciwnikiem był pozyskany w drafcie przez Casiques Balazs Imre Bacskai, mistrz Europy wagi półśredniej z Moskwy (2010).

 

Węgier zastąpił będącego w słabszej formie Maestre i potwierdził, że tytuł najlepszego zawodnika międzynarodowego turnieju, rozegranego w tym miesiącu w Debreczynie, w którym w finale pokonał Turka Onura Sipala, nie był przypadkowy. Bacskai, były mistrz świata juniorów, zdeklasował kilkakrotnie liczonego Irlandczyka, co było sporym zaskoczeniem. To był najsłabszy Donnelly jakiego widziałem, a Węgier potwierdził, że jest w wielkiej formie.

 

Najbliżsi zwycięstw w tym meczu byli Polacy, Mateusz Polski (60 kg) i Mateusz Tryc (81 kg). Obaj ich rywale, Christiann Palacio i Argenis Espana nie zasłużyli na wygrane. Polskiego ostatecznie pogrążył odebrany punkt za wypadanie ochraniacza na zęby. Brązowy medalista I Igrzysk Europejskich w Baku twierdzi, że nigdy wcześniej mu się to nie zdarzyło. Inna sprawa, że nie robił tego specjalnie, więc sędzia ringowy z Włoch Enrico Licini, zwyczajnie był nadgorliwy. Ale nawet mimo tego ostrzeżenia, Polski powinien ten pojedynek wygrać. Podobnie Tryc, lepszy w starciu z 26-letnim, mierzącym 186 cm, walczącym z odwrotnej pozycji Espaną. Nie wiem, czym kierowali się sędziowie punktowi, ale mam wrażenie, że oglądali inny pojedynek, szczególnie w jego finałowej fazie. W dwóch ostatnich rundach Tryc przeważał i to on powinien zostać ogłoszony zwycięzcą.

 

A to oznacza, że przy uczciwym sędziowaniu Husaria powinna zdobyć w Maiquetii punkt, za porażkę 2:3. No, ale i tak apetyty były znacznie większe. Teraz już wszystko jasne, Rafako Hussars Poland nie ma szans na awans do fazy play off. Za dwa tygodnie mecz w Moskwie z Rosjanami, a na zakończenie fazy grupowej Husaria zmierzy się 1 kwietnia w Dębicy z Argentina Condors.

Janusz Pindera

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze