Drużyny ze środka tabeli LCS rozegrały trzy spotkania, w których nie wygrywała drużyna tworząca lepsze zagrania, a raczej ta która wykreowała mniej tych złych. Bjergsen, mid laner TSM, robił wszystko co mógł, żeby doprowadzić swoją drużynę do finału. W drużynie Origen dobre zawody rozgrywali Zven i Mithy (dolna aleja), ale błędy popełniane przez sOAZa i Amazinga skutecznie niwelowały zdobytą przez nich przewagę.

 

Co najciekawsze – błędy obu drużyn to nierzadko nie problemy z dostatecznym zgraniem czy podejmowaniem decyzji, a bardziej problemy z mechaniką gry. YellowStar był łapany z dala od reszty drużyny co 5 minut, Amazing skutecznie niszczył zdobytą przez TSM przewagę przez podejmowanie nieprzemyślanych decyzji, a PowerOfEvil tylko raz zdołał powstrzymać Bjergsena i wyjść obronną ręką z wczesnej fazy gry, ale nie udało mu się wykorzystać zdobytej przewagi jako Twisted Fate. W trzeciej grze jego Talon nie był w stanie nawet zabić przeciwnego Ezreala czy Twisted Fate'a ze względu na kupione przez nich przedmioty. Cała kompozycja Origen miała za mało magicznych obrażeń. W efekcie w późnej fazie gry TSM po prostu kupiło najwięcej pancerza jak mogło, co z łatwością wytyczyło im ścieżkę do półfinału imprezy.

 

Najlepszym zawodnikiem serii zostaje Duńczyk Bjergsen z TSM, który kontynuuje bardzo dobrą passę podczas tegorocznego Intel Extreme Masters w Katowicach. Po zwycięstwie w „meczu przegranych” TSM będzie miało szansę awansować do półfinału całego turnieju, jeśli uda im się pokonać ESC Ever w kolejnej serii.