Poniedziałkowego starcia w żadnym razie nie można było określić mianem spotkania na szczycie. Od dna tabeli ekipy z Rzeszowa i Bydgoszczy oddziela jedynie dramatycznie słabe KSZO Ostrowiec. Ale dziesiąty Developres do spółki z jedenastym Pałacem stworzyły ciekawe i emocjonujące widowisko.

Choć jeszcze w połowie trzeciego seta wydawało się, że gospodynie mają wszystko pod kontrolą. Rzeszowianki wygrały dwie pierwsze partie, w następnej prowadziły 15:13. Bardzo trudne do zatrzymania dla rywalek były Magda Jagodzińska i Agata Skiba. Ale w kolejnych minutach to ekipa z Bydgoszczy seriami zdobywała punkty i wygrała tę partię do osiemnastu.

Podobny, choć nieco mniej spektakularny zwrot akcji widzieliśmy w secie czwartym. Znów to podopieczne trenera Jacka Skroka prowadziły dwoma-trzema punktami, by w końcówce tę skromną przewagę wypuścić z rąk. Świetny finisz Pałacu, oparty w dużej mierze na solidnym bloku z Natalią Misiuną w roli głównej, pozwolił zawodniczkom Adama Grabowskiego doprowadzić do tie-breaka.

 

Przed rozstrzygającą rozgrywką teoretycznie w bardziej komfortowej sytuacji były bydgoszczanki. Bo to one dogoniły ze stanu 0:2, bo wszyscy znamy przecież starą mądrość mówiącą o tym, że kto nie wygrywa w dwóch - przegrywa w pięciu setach. Przebieg spotkania w Rzeszowie zaskoczył jednak raz jeszcze. To Developres zdołał zbudować kilkupunktową przewagę i już jej nie oddał. 15:10 w ostatniej partii, dwa punkty do tabeli i nagroda MVP dla libero Lucyny Borek - to aktywa rzeszowianek po tym meczu. Bydgoszczanki w nagrodę za ambicję i walkę zabierają do domu jeden punkt. Sytuacja obu zespołów w tabeli - bez zmian.

 

Developres SkyRes Rzeszów - KS Pałac Bydgoszcz 3:2

(25:20, 25:23, 18:25, 22:25, 15:10)