Zdania są podzielone. Wina Rosjanki jest bezsprzeczna, w końcu sama się przyznała do tego, że od 10 lat stosowała lek o nazwie Mildronad. Oceny jej postępowania i tego, jak rozgrywa całą sprawę wizerunkowo nie są już jednoznaczne. Wściekła i rozczarowana jest była amerykańska tenisistka Jennifer Capriati, która musiała zakończyć swoją karierę w 2004 roku z powodu kontuzji.

 

 

Bardzo ostro postępowanie Szarapowej ocenia także Lola Okolosie, publicystka "Guardiana". Brytyjka zestawia Szarapową z Sereną Williams. Według niej Rosjanka była faworyzowana, a Amerykanka od zawsze podejrzewana o przyjmowanie niedozwolonych środków ze względu na swoją muskulaturę.

 

Jeanette Kwakye, była sprinterka, a obecnie dziennikarka SkySports, chwali sposób, w jaki Rosjanka rozgrywa całą sprawę, minimalizując straty wizerunkowe.

 

 

Szarapowa tłumaczyła, że po otrzymaniu listu od ITF informującego, że meldonium trafi od 1 stycznia 2016 roku na listę substancji zakazanych, włożyła przesyłkę do szuflady i o niej zapomniała. Zabawnie skomentował to dziennikarz tenisowy Adam Romer.

 

 

Prezes Legii Warszawa Bogusław Leśnodorski ma córkę, która trenuje tenis. Jak ona przyjmie tę sprawę?

 

 

Cała sprawa apokazuje także, jak w różnych dyscyplinach traktowane są wpadki dopingowe. Na stosowaniu meldonium została złapana szwedzka biegaczka Abeba Aregawi. Grozi jej osiem lat dyskwalifikacji.

 

 

W tenisie istnieje problem dopingu, o czym przypomniał dziennikarz Polsatu Sport, Marcin Muras.