- Do igrzysk mam zaplanowany każdy dzień. Dokładnie wiem, co każdego dnia będę robić: czy to jest praca w siłowni, czy trening szermierczy, czy praca z psychologiem, czy wreszcie regeneracja, którą również traktuję jak jednostkę treningową" - powiedziała PAP Socha, która wraz z koleżankami z kadry ostatnie dni spędziła na zgrupowaniu w Spale.

 

W trakcie przygotowań do igrzysk odwiedzi też USA.

 

- Nie ukrywam, że zamierzam wyjechać do Stanów Zjednoczonych, żaby tam doszlifować formę pod okiem Edwarda Korfantego, z którym zresztą współpracować będę już nie pierwszy raz. To Polak, który prowadzi amerykańską kadrę szablistek i jest niesamowitym szkoleniowcem - dodała.

 

Zawodniczka AZS AWF Warszawa, która 30 marca skończy 34 lata, już trzykrotnie startowała w igrzyskach, co - jak zwróciła uwagę - świadczy, że przez wiele lat utrzymuje się na wysokim poziomie.

 

- Wszystkie wspominam miło, ale nie ukrywam, że brakuje mi upragnionego olimpijskiego medalu. Mam medale mistrzostw Europy i świata, a tego jednego brakuje. Mam nadzieję, że teraz to marzenie się spełni - zaznaczyła.

 

W Rio de Janeiro czekają ją dwa starty - 8 sierpnia indywidualny, a 13 sierpnia drużynowy. Biało-czerwone po raz pierwsze wystąpią w igrzyskach.

 

- Prezes Polskiego Związku Szermierczego Adam Konopka porównuje drużynę do sztafety - każda z nas musi dobiec do celu z pałeczką. Każda z nas jest na swój sposób indywidualistką, ale w drużynie musimy współpracować i fajnie nam to wychodzi. Wspieramy się zgodnie z zasadą, że "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Jesteśmy na tyle pozytywnie nastawione, że może będziemy w stanie nawet wygrać te igrzyska - oznajmiła.

 

Jak powiedziała, z miasta tegorocznych igrzysk wspomnienia ma przyjemne.

 

- Byłam już w Rio w 2011 roku. Były to Igrzyska Wojskowe. Wygrałam te zawody indywidualnie, jak i drużynowo. Mam zatem +złote+ wspomnienia z tego pięknego miejsca. Wiem, jak się tam zdobywa medale i mam nadzieję, że będzie powtórka - podsumowała Socha.