Hiszpański szkoleniowiec oraz prezes PGE Skry Konrad Piechocki podczas spotkania z dziennikarzami podkreślili, że rozstają się w zgodzie. - Już sam fakt, że spotykamy się razem na konferencji pokazuje, że żegnamy się podając sobie ręce. Trzy lata temu oddając zespół Miguelowi byliśmy pewni, że to był dobry pomysł. Teraz to potwierdzam. Chcę podziękować za ten czas, w którym uzyskaliśmy wiele sukcesów - mistrzostwo Polski, a później Superpuchar, awans do Final Four Ligi Mistrzów i ostatnio Puchar Polski – zaznaczył szef bełchatowskiego klubu.

 

Tłumacząc powody rozstania z trenerem powiedział tylko, że "w życiu czasami drogi się rozchodzą, ale nigdy nie można mówić nigdy”. Życzył Falasce kolejnych sukcesów w pracy szkoleniowej.

 

Falasca poinformował, że jego kontrakt formalnie został rozwiązany w piątek. Zaznaczył, że "akceptuje poniedziałkową decyzję prezesa, ale się z nią nie zgadza". - Miałem siłę i motywację, by kontynuować projekt do końca. Wierzyłem w zdobycie tytułu mistrza Polski. Nigdy się nie poddałem – tłumaczył. Dodał, że żadna polska drużyna w tym czasie nie osiągnęła tak wiele jak PGE Skra.

 

42-letni Hiszpan, który wcześniej był rozgrywającym bełchatowskiego zespołu nie zdradził powodów rozwiązania umowy, jak tłumaczył "z powodu szacunku do drużyny”. Życzył jej zdobycia tytułu, bo "będzie to także jego zwycięstwo”.

 

Dodał, że rozmawiał z Philippe'em Blainem, który we wtorek zastąpił go w roli pierwszego szkoleniowca PGE Skry. Zaznaczył jednak, że była to rozmowa telefoniczna, ponieważ nie chciał pojawiać się w klubie, by nie rozpraszać zawodników przed sobotnim meczem z Cerradem Czarnymi Radom. Poinformował, że nie będzie go również na sobotnim spotkaniu 24. kolejki ekstraklasy w Bełchatowie (godz. 18).

 

Wkrótce pojedzie do Czech, gdzie będzie pracował z reprezentacją tego kraju. W sobotę w roli szkoleniowca PGE Skry zadebiutuje Blain, który podpisał kontrakt do końca sezonu. Francuz po przejęciu zespołu powiedział, że pracę rozpoczął od indywidualnych rozmów z siatkarzami. Przyznał, że "najważniejsze jest podtrzymanie formy, bo aby zagrać w finale ligi nie wystarczy jedynie zwyciężać, lecz nie można nawet tracić setów”.

 

Bełchatowianie na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej zajmują 3. miejsce w tabeli. O sześć punktów wyprzedza ich Asseco Resovia Rzeszów, ale PGE Skra rozegrała dwa spotkania mniej. W finale zagrają dwa najlepsze zespoły.