Paweł Brożek: Nie jestem legendą Wisły

Piłka nożna
Paweł Brożek: Nie jestem legendą Wisły
fot.Cyfrasport

Paweł Brożek wkrótce może trafić do dziesiątki najlepszych strzelców w historii piłkarskiej ekstraklasy, ale legendą Wisły Kraków się nie czuje. Doświadczony napastnik wspomina, jak zdobył pierwszego i setnego gola i przyznaje, że żałuje, iż lepiej nie wiodło mu się w reprezentacji.

W "Klubie 100", który zrzesza strzelców co najmniej stu goli w rozgrywkach ekstraklasy, zajmuje pan obecne 11. miejsce z dorobkiem 128 bramek. Ta klasyfikacja ma dla pana jakiekolwiek znaczenie?

 

Paweł Brożek: Jest to motywacja do pracy, aby znaleźć się dziesiątce najlepszych napastników w historii naszej ligi. Myślę o tym, wiem ile mi brakuje.

 

Był 21 kwietnia 2001 r. Wisła Kraków grała wtedy z Odrą Wodzisław, zaś pan strzelił w 85. minucie swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie...

 

Tak, był to też dzień moich kolejnych urodzin. Pamiętam dokładnie, w jakich okolicznościach to się stało. Dobiłem strzał Mirka Szymkowiaka.

 

Czy oprócz tej pierwszej jakaś inna bramka utkwiła tak w pamięci?

 

Zawsze jest wydarzeniem, gdy napastnik strzeli 100 goli, niezależnie w jakiej lidze. Ta setna bramka była piękna, pokonałem bramkarza lobem, chyba z ponad 40 metrów (3 maja 2014 z Pogonią Szczecin). Takich bramek nie zdobywałem zbyt często.

 

Do tej pory dwa razy został pan królem strzelców ekstraklasy. Dla napastnika to chyba zawsze powód do dumy?

 

Piłka nożna to gra zespołowa, liczy się dobro drużyny, ale dla poprawy własnego samopoczucia nagrody indywidualne są ważne.

 

Czuje się pan legendą Wisły?

 

Nie, w Wiśle było wielu wspaniałych napastników. Oczywiście chciałbym być do nich porównywany. Miałem przyjemność grać z Tomek Frankowskim czy Maćkiem Żurawskim, trenować pod okiem Kazimierza Kmiecika. To dla mnie zaszczyt, że znalazłem się wśród nich.

 

Już teraz można powiedzieć, że pańska kariera w lidze jest nietuzinkowa. Czy nie żałuje pan, iż nie udało się takiej zrobić w reprezentacji?

 

Pewnie, że brakuje mi sukcesów z reprezentacją. Na pewno w okresie, w którym ja w niej grałem i tak prezentowaliśmy się lepiej niż to było wcześniej, kiedy Polska nie potrafiła zakwalifikować się do żadnych mistrzostw. Jednak przyznam, że jeśli chodzi o moje reprezentacyjne dzieje, to mogło być dużo lepiej.

 

Wiem, że piłkarze nie lubią odpowiadać na takie pytanie, ale... Ile jeszcze sezonów planuje pan grać?

 

Nie wiem, dopóki będzie zdrowie i forma. Nie chciałbym być zawodnikiem drugiego planu. Rok, może dwa na pewno chciałbym jeszcze grać.

 

Bierze pan pod uwagę odejście z Wisły i występy w jakimś zespole niższej ligi?

 

Nie, jak już zakończyć karierę to w ekstraklasie.

 

W tym sezonie nie wiodło się Wiśle za dobrze, jednak jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki przyszły zwycięstwa, gdy trenerem został Dariusz Wdowczyk. Co się stało? Szczęście do was wróciło, a może nowy szkoleniowiec ma na was tak zbawienny wpływ?

 

Pewnie po części to i to. Mamy zespół, który ma duży potencjał w ataku. Trener ewidentnie kładzie nacisk na to, abyśmy grali ofensywnie. To widać na boisku.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze